Zamek Sobień, klasztor w Zagórzu, zapora w Myczkowcach. Bieszczady poza górskim szlakiem

Bieszczady to magiczne góry. Zakochaliśmy się w nich i chcemy więcej i więcej. Nie zawsze jednak pogoda pozwala iść na szlak. Warto wtedy mieć alternatywę na ciekawe spędzenie czasu. Szczególnie, jeśli jednym z uczestników wyjazdu jest dziecko. Krótkie spacery, które dziś Wam pokażemy, pozwolą wykorzystać każdą chwilę i jednocześnie poznać trochę historii regionu. Powiemy Wam, jak dojechać do Zamku Sobień w miejscowości Manasterzec, podzielimy się wrażeniami ze zwiedzania ruin kościoła Karmelitów Bosych w Zagórzu w Bieszczadach oraz pospacerujemy po małej zaporze wodnej w Myczkowcach.

Spójrzcie też na to. Kilka pomysłów przetestowanych podczas naszego poprzedniego pobytu w Bieszczadach. Idealne dla rodzin z dziećmi, ale dorośli też znajdą dla siebie wiele frajdy.

Góra Sobień i ruiny zamku Kmitów

Na przedsionku Bieszczad, we wsi Manasterzec, u ujścia potoku Adyszów do Sanu, znajdziemy jeden z najpiękniejszych punktów widokowych w Bieszczadach. Wystarczy wspiąć się na niewielkie (bo tylko 360 m.n.p.m) wzniesienie i podziwiać. 

W obrębie Rezerwatu Góra Sobień zobaczymy to, co zostało z dawnej warowni rodu Kmitów. Wieża nad bramą i ruiny domu mieszkalnego to w sumie wszystko… Na parkingu znajduje się tablica informacyjna z całą historią zamku. Ale najciekawsze są widoki. Wybudowano specjalny taras nad rzeką przy ruinach, z którego roztaczają się rozległe panoramy na dolinę Sanu.

Samo wejście od bezpłatnego parkingu u podnóża (który Google znajduje bez problemu) latem zajmie pewnie około 5 minut i nie będzie trudne. Zimą było bardzo ślisko i nakładki czy raczki bardzo ułatwiły nam życie. Ruiny znajdują się blisko Sanoka, warto tam zajechać choćby w drodze w Bieszczady i zadumać się na chwilę.

Nieprzypadkowo jest to też Rezerwat Góra Sobień. Wzgórze zamkowe to bardzo ciekawy obiekt przyrodniczy. Na stokach wzgórza rośnie wiele ciepłolubnych gatunków roślin (w runie występuje tojad mołdawski i lilia złotogłów), chroni się też tutaj świat zwierzęcy (m.in rzadkie gatunki skąponogów i pierwowijów). Góra Sobień jest rezerwatem przyrody od 1970 roku. Poruszać się można tylko po wyznaczonych ścieżkach.

Ruiny klasztoru Karmelitów Bosych w Zagórzu

Te monumentalne XVIII-wieczne ruiny przyciągają turystów jak magnes. Zostały wpisane do rejestru zabytków, dawniej były też próby całkowitej odbudowy klasztoru. Całą, bardzo zresztą ciekawą, historię można przeczytać na tablicach umieszczonych na terenie Karmelu. 

Do czasów pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej klasztor, stojący na wzgórzu zwanym Marymontem, cieszył się okresem świetności. Niestety, w 1772 roku, po ostrzelaniu z armat, część zabudowań uległa spaleniu. Udało się odbudować zniszczenia, jednak klasztor nie wrócił już do swych najlepszych czasów. 

W 1882 roku miał miejsce kolejny pożar.  Po nim, w 1831 roku, rząd austriacki zamknął klasztor i przeniósł zakonników oraz ocalałe wyposażenie kościoła w inne miejsca. Kolejne ponad 100 lat zabudowania niszczały.

W 1956 roku odżyły idee odbudowy. Zagórzanin, generalny konserwator zabytków archeologicznych w Polsce, Tadeusz Żurowski, był największym zwolennikiem tego projektu. Wydano stosowne pozwolenia i rozpoczęto szeroko zakrojone działania rekonstrukcyjne. Niestety, po pewnym czasie pozwolenia cofnięto a zakonników eksmitowano. Z ważniejszych momentów to rok 1957, kiedy ruiny odwiedza Karol Wojtyła. 

Od kilku lat na wzgórzu zamkowym jest też organizowana Droga Krzyżowa Nowego Życia. Stanowi piękną, plenerową galerię rzeźby i szlak modlitewny. Wszystkie stacje zostały wykonane przez artystów związanych z miastem Zagórz.

Ponowne próby ocalenia Karmelu rozpoczęły się w roku 2000. Starano się zabezpieczyć niszczejący budynek i uporządkować teren. Na ten cel pozyskiwano między innymi fundusze unijne. Obecnie budynki są tzw. ruiną trwałą (podobnie jak zamek Krzyżtopór, o którym już niedługo pojawi się tekst). 

Na jednej z wież powstał taras, z którego podziwiać można rozległe widoki na okolicę. Widać Zagórz, zakole rzeki Osławy, a nawet Bieszczady Zachodnie. Zbudowano go wewnątrz południowo-wschodniej wieży. Powstał też ogród klasztorny, w którym ustawiono ławeczki do odpoczynku. Odrestaurowano fasadę świątyni i mur obronny.

Nie ma możliwości podjechania samochodem pod same ruiny. Jest tam droga, ale wjazd możliwy jest tylko dla mieszkańców. Samochód zostawiliśmy na dużym parkingu przy Sanktuarium matki Bożej Zagórskiej i dalej poszliśmy spacerem ok 1 kilometr. Bez problemu możecie tam pójść z wózkiem. Podczas podejścia (bo jest jednak delikatnie pod górkę) mijaliśmy stacje wspomnianej wcześniej drogi krzyżowej.

Zapora wodna w Myczkowcach

Zapora w Myczkowcach nie jest tak wielka jak ta w Solinie, ale przez to jest bardziej kameralna. A oddalona od solińskiej tylko o 7 km. Nie ma tych wszystkich kramików jak na Krupówkach, łatwiej można też zaparkować. Oferuje piękne krajobrazy i spokój duszy. Nas urzekła w zimowej odsłonie. Będąc w okolicy warto podjechać tam na krótki spacer. Kawałek dalej jest „Serce Bieszczad” ze swoją wzruszającą historią. Ale o tym już innym razem. Znacie to miejsce? Czy słyszeliście tylko o Solinie?

Byliśmy też na nieco dłuższej wycieczce w skansenie w Sanoku, już niedługo zaprosimy Was również na tą wycieczkę 🙂

6 komentarzy Dodaj swój
  1. Bardzo fajny pomysł na wycieczkę po Bieszczadach. Trzeba przyznać, że krajobrazy niesamowite i można przy tym spotkać się z historią. Fantastyczny wpis oraz zdjęcia, które jeszcze bardziej zachęcają do odwiedzenia tych miejsc 🙂

    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Jadąc w Bieszczady zazwyczaj ma się w głowie górskie szlaki. Jednak nie zawsze pogoda czy inne okoliczności pozwalają na takie wyjście, warto mieć zatem alternatywę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.