Bieszczady inaczej. Jeśli nie połoniny, to co warto zobaczyć?

Zapadła decyzja. Rzucasz wszystko i jedziesz w Bieszczady, chociaż na kilka dni. Zastanawiasz się, co warto zobaczyć. Pytasz na różnych grupach i przeczesujesz cały Internet. Założę się, że większość powie: bieszczadzkie połoniny: Caryńska i Wetlińska, Tarnica, Bukowe Berdo. Jak się bardziej zgłębisz to znajdziesz Rawki, Sine Wiry czy Torfowisko Tarnawa. To wszystko są piękne szlaki, na wielu z nich byliśmy. Na końcu tekstu zostawimy Wam do nich odnośniki z bardziej szczegółowymi opisami i podpowiedziami. Tutaj jednak skupimy się na poznaniu Bieszczad innych, mniej oczywistych. Bo w takich też można się zakochać.

Albo inaczej. Bardzo chcesz iść na połoniny, ale pogoda płata figle. Jest zimno, paskudnie i pada. Nie masz ochoty w taką aurę iść na szlak. I zastanowisz się, co tu robić, żeby jednak te Bieszczady trochę zobaczyć. To właśnie tutaj znajdziesz odpowiedź na pytanie: “Co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz”.

Szybowisko Bezmiechowa

Trudno zacząć od innego miejsca. Pierwsze podejście robiliśmy tam zimą, ale jednak warunki na drodze nas pokonały. Wróciliśmy w Bieszczady pół roku później i to było jedno z pierwszych miejsc, dokąd się udaliśmy. Dlaczego warto tam pojechać? Bo raczej nie pójść, to wycieczka typowo na dojazd autem albo motocyklem (lub ewentualnie rowerem). Ponieważ oferuje jeden z najlepszych widoków na całe pasmo Bieszczad.

Znajduje się ono w Bezmiechowej Górnej, na szczycie Kamionka, w samym centrum Parku Krajobrazowego Gór Słonnych. Na górę wjedziecie samochodem po drodze asfaltowej. Nie bez przyczyny miejsce nazywa się „Szybowisko”. Jest to miejsce lotów szybowców, które można podziwiać przy sprzyjającej pogodzie. Polecamy zaplanować tam chociaż godzinkę, żeby pospacerować albo usiąść i napić się kawy z widokiem (w sezonie działa restauracja oraz hotelik). Choć naszym zdaniem i pół dnia na spokojny odpoczynek będzie ok.

Serce Bieszczad

Historia miłości, która wzrusza. Jadąc nad zaporę w Myczkowcach zatrzymajcie się na parkingu u podnóża nieczynnego kamieniołomu w Bóbrce. Zobaczycie tam niezwykły widok. Może nawet już gdzieś Wam kiedyś mignęło jakieś jego zdjęcie. Ale czy wiecie, jaka historia się za nim kryje? Wielka miłość, rozpacz po śmierci i potrzeba ukojenia bólu. Polka i Hindus na swoje miejsce do życia wybrali właśnie Bieszczady. Tam były ich serca, ich praca, ich świat. Po nagłej śmierci żony, aby uczcić jej pamięć, mąż zasadził na stoku ich góry wielkie serce z czerwonych krzewów. Widać je teraz z daleka. Robi niesamowite wrażenie.

Deskale, czyli bieszczadzka wersja murali

Arkadiusz Andrejkow stworzył galerię sztuki, ale zupełnie inną niż wszystkie. Na starych stodołach maluje ludzi. To mieszkańcy tych obejść, którzy już odeszli, ale rodziny chcą ich w taki sposób upamiętnić. Poszczególne prace powstają w jeden dzień, a jako wzór wykorzystywane są najczęściej stare rodzinne zdjęcia. Zobaczysz jeden z nich i Cię wciągnie. Będziesz szukać kolejnych. Powstały całe mapy (zarówno internetowe, jak i papierowe) do podążania taką trasą. Możesz szukać ich specjalnie, albo, jak my, uwzględnić je w planach trasy danego dnia. 

Cerkwie w Bieszczadach

Robiąc sobie wycieczkę (najlepiej w tym przypadku własnym środkiem transportu) wzdłuż Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, szczególnie na odcinku pomiędzy Ustrzykami Dolnymi i Górnymi, nie będziecie mieć problemu z ich odnalezieniem. Wzdłuż drogi, co kawałek będą znaki prowadzące do tych miejsc. Warto zatrzymać się i zobaczyć, jak wyglądają. Większość z nich to obecnie kościoły katolickie. Po wysiedleniach ludności, m.in Bojków, z terenów Bieszczad to był jedyny sposób na ocalenie tych obiektów przed całkowitym zniszczeniem. Choć i tak tylko mała część przetrwała zawieruchy dziejowe. 

Najpiękniejsza z nich, naszym zdaniem, to ta w Smolniku nad Sanem. Została wpisana w 2013 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest jedną z trzech ocalałych cerkwi, które zbudowano w tradycyjnym stylu bojkowskim. Charakterystyczną cechą stylu bojkowskiego jest trójdzielna konstrukcja, składająca się z przedsionka, nawy oraz prezbiterium. Nawa (część środkowa) jest zdecydowanie najszersza. Cerkiew w Smolniku cudem ocalała. Przez jakiś czas pełniła funkcję magazynu siana. Dopiero w latach 60-tych zaczęto interesować się nią jako ważnym elementem kultury regionu. Niestety oryginalne wyposażenie przepadło. Mimo to jest urzekająca w swojej skromności. Symetria i centralność, te dwie tak charakterystyczne cechy cerkwi bojkowskich, widać tutaj doskonale. Drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Archanioła Michała wzniesiona została w 1791 r. Kiedyś znajdowała się w centrum całkiej sporej wsi Smolnik. Obecnie samotnie pozostała na wzgórzu. To daje do myślenia. Jak bardzo Bieszczady zostały dotknięte przez historię w złym tego słowa znaczeniu, można uzmysłowić sobie właśnie tutaj.

Punkt widokowy w Polańczyku

Bieszczady kojarzą się z Jeziorem Solińskim, to nie podlega wątpliwości. Nie każdy jednak lubi odpustowy klimat tamy w Solinie. Dla takich osób polecamy punkt widokowy w Polańczyku. Łatwo go znaleźć, bo jest przy jednym z głównych skrzyżowań miejscowości. Jest tam mały parking. Potem tylko 300 metrów w górę (spokojnie można z wózkiem) i mamy widok na prawie całe bieszczadzkie morze. W oddali widać też górską panoramę, a rozpoznanie szczytów ułatwi ustawiona tam tablica.

Wypał węgla w Bieszczadach

Kiedyś było wiele retort, obecnie zostało ich tylko kilka. To bardzo ciężka praca, nie każdy chce się jej podjąć. Poza tym względy ekonomiczne niestety w dużej mierze decydowały o zamykaniu bieszczadzkich wypałów. Niewiele czynnych można spotkać. Jeden z nich można zobaczyć w drodze na Łopienkę. A przed Pokazową Zagrodą Żubrów w Mucznem znajduje się plenerowe muzeum wypału węgla, gdzie można z tablic dowiedzieć się wielu ważnych i interesujących rzeczy. Czynnych wypałów węgla nadal można szukać w Bieszczadach, choć z roku na rok jest to coraz trudniejsze.


O Bieszczadach pisaliśmy już bardzo dużo. Zapraszamy do poczytania również innych tekstów. Wszystkie wzajemnie się uzupełniają.

  • W Bieszczadach znajdziecie naprawdę łatwe szlaki. I nie zaliczamy do nich wejścia na połoniny 😉 Takie szlaki, na które wybierzecie się nawet z małym dzieckiem, wózkiem czy bardzo słabą kondycją. BARDZO ŁATWE SZLAKI W BIESZCZADACH
  • Jedna z najnowszych atrakcji to wieża widokowa na Jeleniowatym w Mucznem. Co i jak tutaj ogarnąć, podpowiadamy pod tym linkiem: WIEŻA NA JELENIOWATYM

Nocleg w stodole? A może w szopie?

Chcemy Wam też pokazać cudowne miejsce, gdzie możecie się zatrzymać na nocleg. W gościnie u Magdy i Piotra byliśmy już trzeci raz. Pierwszy to był jeszcze LOFT Ustrzyki, ich debiut na rynku wynajmu. Bardzo udany zresztą. Zachęceni tym postanowili stworzyć całkowicie nowe i inne miejsce. Sprzedali LOFT i wybudowali Bieszczadzką Stodołę. Zobaczyliśmy ją pierwszy raz podczas bardzo śnieżnej zimy, wtedy spaliśmy w jednym z apartamentów. Domek jeszcze był w budowie. Latem wróciliśmy w Bieszczady i zamieszkaliśmy w Szopie. 

To jest miejsce piękne, spokojne i kameralne. Tylko 4 apartamenty i domek, a do dyspozycji gości dodatkowo różne atrakcje. Jest zatem wiata grillowa. Ale trochę inna niż to, o czym pewnie myślicie. To przeszkolony budynek ze zbudowanym przez zduna piecem do opalania drewnem. Można w nim zrobić pizzę, upiec chleb czy zrobić grilla. Rosół na ogniu również ugotujecie. I nie trzeba kupować drewna. Właściciele je zapewniają, trzeba tylko sobie porąbać. Ale jaka to atrakcja. Jest tam wszystko, co potrzeba do komfortowego wypoczynku. Piękne wnętrze, stoliki, stół do robienia pizzy, nawet zmywarka ;). A latem można posiedzieć przed wiatą. Jest też jaccuzzi na powietrzu. Takie całoroczne, ale nie w ogrzewanym pomieszczeniu tylko blisko natury, w szklarni. Tak, zimą w mróz też się kąpaliśmy. Pięciolatek również, był pierwszym chętnym. Jak się wejdzie do wody to jest cieplutko, a widok śniegu za szybą jest magiczny.

Apartamenty są bardzo komfortowo wyposażone we wszystko co jest niezbędne. Łazienka z prysznicem, kuchnia ze zmywarką i mikrofalówka, część pokojowa z łóżkiem i miejsce do wypoczynku. W domku dodatkowo jest zamontowana siatka, na której można wygodnie odpocząć z widokiem na okoliczne łąki, pagórki. A widok z tarasu jest obłędny. Nam zdażyło się nawet jednego dnia zobaczyć jelenia. Widać też Holicę, a z Holicy widać Bieszczadzką Stodołę. Sprawdziliśmy!

Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj http://bieszczadzkastodola.pl .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.