Ulica Piotrkowska w Łodzi: deptak, atrakcje turystyczne i restauracyjne ogródki

Od dawna chodził mi po głowie pomysł obejrzenia ulicy Piotrkowskiej okiem turysty. Zabraliśmy z Piotrkiem aparat, plecak, poczytaliśmy o ważnych miejscach i poszliśmy ich poszukać. Powiem Wam, że było to bardzo ciekawe doświadczenie. Przechodziłam tamtędy dziesiątki razy, ale wiele z tych miejsc mijałam bezwiednie. Jeśli jesteście z Łodzi, zróbcie sobie taki eksperyment. Jeśli przyjeżdżacie tu na city break, myślę że tym bardziej chętnie poczytacie nasz subiektywny przewodnik okiem mieszkańca.

Jednocześnie pokażemy Wam najbardziej znaną łódzką ulicę w różnych odsłonach. Wiele się tu dzieje, na przykład Light Move Festival, na którym byłam na szkoleniu fotograficznym. Zatem zdjęcia użyte we wpisie robione były w trakcie kilku spacerów i w różnych sytuacjach.

Czując się jak przewodnicy we własnym mieście, oprowadzimy Was po Piotrkowskiej tak, jakbyśmy oprowadzali swoich gości.

Galante podwórka

Spacer warto zacząć od Placu Wolności i unikatowego Muzeum Kanału Dętka. Niestety zimą jest zamknięte, dlatego wrócimy tam latem. Z cokołu pomnika Kościuszki jest piękny widok na panoramę arterii. Widać to na zdjęciu głównym. Aż się prosi o fotografie.

Zaraz obok, pod numerem 3, jest chyba jedno z najbardziej znanych podwórek w Łodzi – Pasaż Róży. Miliony malutkich luster położonych na ścianach budynków mienią się w słońcu. Historia tego miejsca jest bardzo osobista i wiąże się z chorobą nowotworową oczu córki autorki. Wszystkiego dokładnie dowiecie się z tablic na miejscu.

Druga ciekawa „brama”, choć mniej znana, to Narodziny Dnia na podwórku Siudmaka. Pod adresem Więckowskiego 4 można podziwiać instalację stworzoną z płytek ceramicznych przedstawiającą przeniesiony z obrazów artysty baśniowy świat.

Ostatnie znane podwórko na odcinku z deptakiem to OFF Piotrkowska. To postindustrialne miejsce jest siedliskiem wszystkiego, co ciekawe, łódzkie i trochę hipsterskie. Przynajmniej my tak je odbieramy. W przestrzeni pofabrycznej są restauracje (np. znana na całą Polskę kolejka do Ato Ramen), sklepy (w tym jeden z naszych ulubionych Pan Tu Nie Stał z rzeczami i ubraniami doskonałej jakości tworzonymi w całości w Łodzi) oraz showroomy projektantów mody. Kawałek dalej, pod adresem Piotrkowska 217 jest podobne podwórko, jednak znane chyba najbardziej z festiwali Food Trucków.

Poznaj łodziaków i innych

Ważną częścią spaceru jest szukanie pomników znanych łodzian. To uliczna galeria, którą można podziwiać o każdej porze. Szukajcie Fabrykantów, Lampiarza, Tuwima, Reymonta, a w bonusie Misia Uszatka (ale to też już cześć innego spaceru, szlakiem Łodzi Bajkowej).

Piotrkowska niczym Hollywood ma swoją aleję sław z wmurowanymi gwiazdami. Przy Hotelu Grand można szukać gwiazdy swojego ulubionego twórcy.

A kawałek dalej, w bruku ulicznym, wmurowane są cegiełki bohaterów codzienności, to zatem kolejna ważna galeria, w której każdy mógł zapisać swoje nazwisko. Wystarczyło wykupić cegiełkę i pokazać swój związek z łódzką społecznością.

Rajzuj i patrz na ściany

Idąc Piotrkowską nie da się nie zauważyć murali. Powstałe w ramach projektu Galeria Urban Forms są symbolem miasta. Obecnie jest ich już ponad 180 i ta liczba ciągle rośnie. W informacji turystycznej dostaniecie coś takiego jak Łódzka Tytka Turysty, gdzie jest zestaw niezbędnych folderów o mieście, w tym o wspomnianych malowidłach. Bo to one przyciągają tu ludzi z całego świata.

To co, mapa ze szlakiem murali w rękę i idziecie na spacer? Na zachętę te widoczne z Pietryny. A przy okazji zdradzimy Wam, że nasze ulubione zdjęcie z sesji narzeczeńskiej, które wisi na ścianie, jest zrobione właśnie na tle jednego z murali 😉 Zgadniecie którego?

Warto też szukać mniejszych i większych szczegółów, jak choćby brama wyłożona efektownymi płytkami.

Nie bądź glinda

Piotrkowska to niesamowita ulica. Wiecie co to jest woonerf? To specyficzna przestrzeń miejska. Pochodzi z Holandii i dosłownie oznacza „ulicę do mieszkania”. W Polsce charakterystyczna właśnie dla Łodzi. Łączy w sobie wiele elementów, jako ulica i deptak. Przede wszystkim jednak nacisk jest kładziony na bezpieczną strefę dla pieszych, uspokojenie ruchu i zachowanie terenów zielonych.

W Łodzi jest coraz więcej ulic przebudowywanych właśnie w tym stylu. Pierwszą była ul. 6 sierpnia, której świąteczne oświetlenie w tym roku było piękne. Latem pod zegarem można tam posłuchać koncertów na żywo, jest tam też uwielbiana przez wszystkich naleśnikarnia Manekin (nie przez wszystkich – przyp. Piotrek). I moje ulubione sushi w Łodzi, i Piwoteka. Generalnie taki rodzaj przestrzeni miejskiej jest fantastycznym rozwiązaniem.

Żyleta w stajni

Pewnie wiecie że hymnem Łodzi jest Prząśniczka. A znacie nowy symbol miasta? Na końcu deptaka stoi pomnik jednorożca. I nie jest to przypadek. Przy wyremontowanej trasie W-Z stanął niesamowity przystanek. A nawet bardziej stacja przesiadkowa centrum. Ponieważ jest kolorowy jak tęcza, trochę wręcz baśniowy, mieszkańcy nazwali go stajnią jednorożców. Tak się to przyjęło, że obok postawiono pomnik jednorożca.

Kobzdykuj do woli

Latem najbardziej znana z restauracyjnych i kawiarnianych ogródków ulica, tętni życiem przez całe noce. Zimą oświetlona jest tysiącami lampek. Odbywa się tu wiele imprez miejskich. Ale Piotrkowska najbardziej ożywa podczas Light Move Festival (czytaj więcej). Polecam wybranie się do Łodzi w październiku, podczas festiwalowego weekendu. Tego, co wtedy zobaczycie nie zapomnicie nigdy. Ani tych cudownych instalacji, mappingów i oświetlenia, ani tych dzikich tłumów na ulicach centrum. Ale skoro my przeżyliśmy, to chyba każdy da radę!

Kilka słów wyjaśnień:

  • galanty – ładny
  • łodziak – łodzianin
  • rajzować – wędrować
  • glinda – nudziarz
  • żyleta – tramwaj przegubowy
  • kobzdykować – brykać

35 komentarzy Dodaj swoje
  1. Przez Łódź przejeżdżałam wiele razy i zawsze uważałam to miasto za paskudne. Niedawno koleżanka przysłała mi zdjęcia z kilkudniowego pobytu w Łodzi i oniemiałam. Miasto wygląda pięknie, a już ulica Piotrkowska jest fantastyczna. Tyle atrakcji, murale,które kocham. Pewnie bym tam szalała z aparatem.
    Nie musicie zachęcać mnie do odwiedzenia tego miasta. Pojadę.
    Pozdrawiam-)))

  2. Ja uwielbiam Łódź. Niezwykle miasto. Tyle w nim sprzeczności, tyle ciekawych miejsc, tyle zaułków, murali, pięknych odludzi jak choćby uroczysko Lublinek… No kocham po prostu 🙂

  3. Jest tam pięknie! Nie, tam jest przepięknie! Na pewno bym się tam odnalazła i porobiła mnóstwo ciekawych zdjęć. Nigdy nie miałam w planach jechać do Łodzi, a przynajmniej nie teraz a tutaj.. zmieniam zdanie! ☺

  4. Piękne zdjęcia! Też bardzo lubię ulicę Piotrkowską – zdecydowanie ma swoj niepowtarzalny klimat:)

  5. W Łodzi nigdy nie byłam, nawet o tej słynnej na całą Polskę restauracji również nie słyszałam. Dobrze poznać miasto, chociażby dzieci zdjęciom.

  6. Ja sobie taki spacer po Łodzi zrobiłam w czerwcu ubiegłego roku. Po raz pierwszy widziałam Pasaż Róży – jest cudowny! Podziwiałam murale. Trafiłam na otwarcie tej rzeźby jednorożca.
    O wielu miejscach, o których napisałaś, jeszcze nie wiedziałam i zamierzam w najbliższych kilku tygodniach odwiedzić Łódź ponownie.

  7. Mam w Łodzi rodzinę (chrzestnego i kuzynkę), byłam tu też w ramach See Bloggers – ale nigdy jeszcze nie udało mi się przejść całej Pietryny. Wrażenia w stosunku do miasta mam ambiwalentne. Z jednej strony – piękne murale, klimatyczne knajpki i ciekawe wydarzenia związane ze sztuką. Z drugiej – brud i żulownia na ulicach, niesamowita patola w tramwajach oraz kibole naparzający się w samym centrum miasta (takich dantejskich scen jeszcze nigdzie nie widziałam – nawet w naszej Legnicy i na jej sławetnym Zakaczawiu). Generalnie rzecz biorąc, nie czułam się bezpiecznie – ale mimo wszystko dam temu miastu kolejną szansę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.