Po co jechać nad morze jesienią i zimą? Sprawdziliśmy Orłowo

Kiedyś, w zamierzchłych czasach, jeździliśmy nad morze w wakacje. Do tej pory pamietam te tłumy, niemiłosierny upał (choć to akurat może być zaleta) i festiwal parawanów. Śmierdzący olej do smażenia ryby też był. Nie wiem, czemu tak robiliśmy. Często się nad tym zastanawiam. No bo co kierowało ludźmi, którzy nie mieli dzieci w wieku szkolnym, do wyjazdów w samym środku wakacji?

Wszystko się zmieniło 4 lata temu. Ciąża chyba dobrze nam zrobiła na głowy, bo przemyśleliśmy kwestię i wyjechaliśmy we wrześniu. I tak już zostało. Okazało się, że polskie morze poza sezonem ma takim ludziom jak my ogrom dobra do zaoferowania. Wiemy o czym piszemy, bo za nami już około 10 takich pobytów.

Kto powinien jeździć nad polskie morze poza sezonem?

  • Osoby, które nie lubią tłumów!
  • Ci, którzy lubią zjeść dobrą i świeżą rybę, wtedy jest na to większa szansa.
  • Osoby, które nie mają dzieci w wieku szkolnym (choć można nie puszczać dziecka kilka dni do szkoły i wyjechać).
  • Rodzice małych dzieci, bo wtedy jest spokojniej.
  • Osoby z problemami w obrębie układu oddechowego, bo poza sezonem jest najwiecej jodu.
  • Ludzie, którzy kochają morze o każdej porze roku, tak jak my.
  • Ludzie, którzy za pobyt w komfortowych warunkach nie chcą płacić fortuny.

A co można robić nad morzem jak nie jest gorąco?

Latem też nie ma gwarancji pogody, zatem prawie wszystko. Osobiście uważam, że nie da się tylko opalać i plażować w letnim stylu. Za to można morsować, co widzieliśmy podczas ostatniego pobytu. Co jeszcze można?

  • Spacerować brzegiem morza, wdychając jod.
  • Siedzieć na plaży i pić kawę, herbatę czy grzane wino.
  • Zjeść pyszną rybę bez czekania w kilometrowej kolejce.
  • Nie potykać się na plaży o parawany.
  • Popuszczać z dzieckiem styropianowy samolot bez obawy, że kogoś stratujemy.
  • I wszystkie inne rzeczy, na które przyjdzie nam ochota.

Jak wiecie, jeździmy poza sezonem nie tylko nad polskie morze, ale też i np. w austriackie Alpy (> (otwiera się na nowej zakładce)”>czytaj więcej >>) i tam odpoczywamy.

Co zaoferowało nam Orłowo?

Celem ostatniego wyjazdu w długi weekend listopadowy była Gdynia Orłowo. Piotrek znalazł absolutnie fantastyczny apartament przy samiutkim molo (Orłowska Riwiera poprzez Flats for Rent, obok jest słynny Maksim – przyp. Piotrek) . Natomiast w wakacje nie chciałabym tam spać, bo czułabym się mało komfortowo. Okna i ogród wychodzą na molo, ale i na deptak który jest bardzo blisko nich. Są jednak różne upodobania. Teraz było świetnie, bo pusto. I widokiem molo i morza mogliśmy cieszyć się w każdej chwili. A o tym jaki świat jest mały niech powie to, że spotkaliśmy się przypadkiem z trenerem Michałem z Socatotsów (czytaj więcej >>).

Nie nudziło się nam ani chwili, mimo że byliśmy 5 dni. Poszliśmy na długi spacer do Sopotu. Pojechaliśmy zwiedzać ORP Błyskawica, na którym służył Piotrka dziadek. Pokręciliśmy się po Orłowie podziwiając klify. Byliśmy na szantach na żywo.

Mnóstwo czasu spędziliśmy po prostu na plaży. A rowerek biegowy był przez Młodego używany tak często, jak nigdy dotąd. I tak, byłam biegającą z wywieszonym językiem mamusią za pędzącym dzieckiem 😀 Spędziliśmy spokojny, wspólny czas bez codziennej gonitwy. Taki czas, który nasz syn uwielbia. Może dlatego zanim jeszcze wyjechaliśmy spytał, kiedy znowu pojedziemy do „amparentu”?

Świetny plener

Ja zrobiłam kilka zdjęć w fantastycznych okolicznościach. Bo niestety nie było pięknego wschodu słońca w dniu, w którym poszłam na zdjęcia, za to była cudowna baletnica na molo o poranku.

No i te zdjęcia nocne. Mężu, statyw to cudowna sprawa!

38 komentarzy Dodaj swoje
  1. Morze tylko i wyłącznie poza sezone, bez bezmyślnych tłumów, chamstwa i niechlujstwa. Mamy dwie mega – energiczne córeczki, więc cenimy sobie momenty chwili i spokoju, więc tłumy mocno niewskazane. Orłowo uwielbiamy, z resztą całe Trójmiasto, mam duży sentyment 🙂 Szczerze to nie jestem w stanie zrozumieć przyjemności z leżenia w sezonie, dupa na dupie, ale cóż każdy wypoczywa jak lubi i “Dzięki Bogu”, bo tak byłyby tłumy poza sezonem 😉
    Bardzo fajny tekst – pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę :*

  2. My zawsze jeździmy na ostatni tydzień sierpnia, pogoda jest piękna i tłumów już nie ma 🙂 ale chciałabym pojechać wczesna wiosna i jesienią 🙂

  3. My kochamy nasze morze właśnie poza sezonem i tak najczęściej planujemy swoje wyprawy. Moim zdaniem mamy wtedy najpiękniejszy urok naszego morza… puste plaże, ogromna przestzreń i ten szum… zupełnie nie do porównania z typowym sezonem…

  4. Pustki nad morzem poza sezonem to dla mnie największy zysk mieszkania blisko plaży 🙂 Uwielbiam tą ciszę, pustkę, bycie jedną z niewielu osób chodzących po plaży. Mam okazję wtedy pomyśleć, poukładać sobie wiele rzeczy, pobyć ze sobą samą

  5. My co roku jeździmy przed sezonem czyli w pierwszej połowie czerwca i to jest super- nie ma tłumów, ale jest już część letnich atrakcji. W tym roku też celujemy w czerwiec i myślę właśnie o Orłowie.

  6. Wpis jest mega przydatny szczególnie dla osób, które chcą zaoszczędzić parę groszy nad polskim morzem i nie lubią tłumów. Osobiście wybieram polskie morze pomiędzy wrześniem a październikiem, dlatego że już się skończył cały sezon tak jakby letni, jest kilku ludzi natomiast jeszcze pogoda nie jest tak zepsuta (Jak ja to się śmieje) żeby nie cieszyć się morzem.Mega polecam jeżdżenie nad morze poza sezonem.

    1. My jeździmy nad morze kilka razy w roku, ale poza lipcem i sierpniem. Każdy z pozostałych miesięcy ma do zaoferowania coś innego. Wszystkie są super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.