Gdynia z dzieckiem (ale nie tylko!). Najciekawsze atrakcje wzdłuż brzegu morza w Gdyni

Co robić z dziećmi w Gdyni? Pewnie wielu z Was zada sobie to pytanie, jeśli przyjdzie Wam właśnie do Gdyni pojechać. No bo przecież Gdańsk czy Sopot to wiadomo, same fajne miejsca. Ale Gdynia? Jakie atrakcje może mieć Gdynia? A jeszcze atrakcje dla dzieci? I tu można się mocno pozytywnie zaskoczyć, tak samo jak w naszej rodzimej Łodzi.

Gdynia to miasto nieoczywiste. Nie jest pierwszym wyborem jako docelowy punkt podróży dla większości ludzi. Ale my jak zawsze pod prąd, byliśmy w ostatnich latach 3 razy i poznaliśmy ją całkiem nieźle. Zauroczyła nas spokojem. Sąsiedni Sopot to tłumy ludzi na deptaku i kolejki w restauracjach (nie polecamy Baru Przystań, zawiedliśmy się okrutnie na jedzeniu). W Gdańsku jest podobnie, jeśli chodzi o natężenie ruchu turystycznego. I nie ujmując nic z atrakcyjności tych miast (też znamy je dobrze, bo byliśmy tam wielokrotnie), termin pobytu trzeba tam wybierać starannie. Chyba że pewne rzeczy Wam nie przeszkadzają.

Ale przejdźmy już do sedna, czyli do Gdyni i tego, co tam robić. Zapraszamy na zwiedzanie i odkrywanie tego miasta kawałek po kawałku, szczególnie wzdłuż morskiego brzegu.

Gdynia Orłowo

Te okolice były jednym z miejsc, gdzie mieliśmy przyjemność nocować. Bardzo przypadło nam do serca orłowskie molo i pobliski klif. Molo jest mniej oblegane niż to w Sopocie, do tego darmowe przez cały rok. A wschody słońca wyglądają tu równie spektakularnie. Klif można podziwiać zarówno z dołu od strony plaży, jak i z góry wśród zieleni lasu. W najwyższym punkcie ma około 40 metrów ponad poziom wody.

Bardzo ciekawy jest również budynek tzw. opuszczonego sanatorium. Nie da się go nie zauważyć, stoi na wzgórzu tuż obok klifu. Jest lubiany przez fanów urbexu i fotografów. Widzieliśmy tam nawet plenerową sesję ślubną. Stoi pusty od 2005 roku, niszczeje, a jego przyszłość to wielki znak zapytania. Zamknięto go, ponieważ rzekomo osuwało się zbocze, na którym stał. Hmm, nie zawaliło się do dziś dnia… Dla dzieci znajdzie się tu niewielki plac zabaw przy molo i mobilne punkty z rewelacyjną czekoladą na gorąco (kawa też jest 😉 ). Po więcej zdjęć z Orłowa zapraszamy do naszego tekstu TUTAJ.

Bulwar Nadmorski i jego okolice

To długa na 1,5 kilometra nadmorska promenada, która zaczyna się tuż przy publicznej gdyńskiej plaży (a kończy przy Polance Redłowskiej). Te okolice to najbardziej popularne, ale i najbardziej różnorodne turystycznie miejsca w Gdyni. Po samym bulwarze można spacerować, biegać, czy jeździć na rowerze. Oprócz funkcji rekreacyjnej jest też falochronem, podobnie jak ten w Sarbinowie. Jest tu mnóstwo restauracji (polecamy Browar Port, mają całkiem niezłe jedzenie i własnej produkcji piwo), są publiczne toalety i super plac zabaw. Taki, który zadowoli każdą grupę wiekową.

Jest duży, praktycznie na plaży, więc z rewelacyjnym widokiem. My (a zwłaszcza Młody) byliśmy zachwyceni. Dzieci mogą tam spędzić całe długie godziny. Przejścia są wyłożone deskami, zatem rowerek czy wózek spokojnie dadzą radę.

Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni i ORP „Błyskawica”

Przy samym Bulwarze jest też Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Zewnętrzną ekspozycję dobrze widać nawet przez płot. Ale spora część eksponatów znajduje się wewnątrz budynku. Można tu poznać historię polskiej marynarki wojennej. Miejsce jest nowoczesne, takie, które zaciekawi i zatrzyma na dłużej młodego odbiorcę.

ORP „Błyskawica” cumuje kawałek dalej, przy Skwerze Kościuszki (a dokładniej przy Molo Południowym). To niezwykle ważna część muzeum, zabytek klasy zerowej wśród okrętów. Okręt-niszczyciel jest dostępny od maja do listopada (my zwiedzaliśmy go pod koniec 2019) i jest punktem obowiązkowym podczas wizyty w Gdyni. Ten weteran II wojny światowej uczestniczył aktywnie w działaniach przez cały czas jej trwania. Został też odznaczony krzyżem Virtuti Militari za męstwo na polu walki. Ciekawostką jest to, że okręt cały czas jest w czynnej służbie, a więc musi mieć stałą zawodową załogę. Obecnie pełni funkcję głównie reprezentacyjną i jest wykorzystywany podczas różnych uroczystości.

Skwer Kościuszki i Molo Południowe

Zaraz za nadmorską promenadą spacerową zaczyna się Skwer Kościuszki, który potem płynnie przechodzi w Molo Południowe. To kolejne doskonałe miejsce na spacer, ale też zwiedzanie i poznanie historii naszego kraju. Cumuje tu wiele okrętów. Między innymi wspomniany wcześniej ORP „Błyskawica”, żaglowce Dar Pomorza, Dar Młodzieży i Zawisza Czarny, czy inne niezbędne do prawidłowego funkcjonowania portu jednostki.

Jest tu też port jachtowy, gdzie zacumowany był nasz dom na wodzie. Na końcu molo znajdziecie Akwarium Gdyńskie i napis Gdynia idealny do zdjęć. I jeszcze jedno, będąc z dziećmi nie można zapomnieć o makietach statków. Znajdziecie je w okolicy ORP „Błyskawica”. Nasz syn nie mógł się od nich oderwać, wracaliśmy tam chyba ze trzy razy. Latem cumują tu również statki pasażerskie, którymi można wybrać się w rejs. Dzieci będą zachwycone.

Dar Pomorza i Dar Młodzieży

W tym roku zwiedziliśmy Dar Pomorza. Żaglowiec robi ogromne wrażenie, jest piękny, dostojny i elegancki. Podobnie jak ORP „Błyskawica” jest w czynnej służbie, musi mieć zatem załogę i być regularnie serwisowany w stoczniach. Warto zobaczyć, jak kiedyś nawigowano czy jak wyglądało życie na takim statku. Ma świetnie zachowane wnętrza, zarówno te w części „służbowej”, jak i te bardziej prywatne.

W fantastyczny sposób na tablicach edukacyjnych jest opisana cała historia Daru rok po roku. Bardzo szkoda, że ze względu na to, iż koszt modernizacji do obecnych standardów był zbyt wysoki, statek musiał na stałe zacumować w porcie. Aż chciałoby się go zobaczyć na pełnym morzu. To pierwszy żaglowiec pod polską bandery, który opłynął kulę ziemską. Dar Pomorza odbył 102 rejsy dla Polski, przepływając pół miliona mil morskich. To robi wrażenie. Przetrwał wojenne zawieruchy, był znany na całym świecie. Obecnie w szkoleniu marynarzy zastąpił go nowocześniejszy Dar Młodzieży, który cumuje tuż obok.

Akwarium Gdyńskie

Prawie na końcu Mola Południowego znajdziecie morski ogród zoologiczny. Skupia się głównie na ekosystemach Bałtyku, zatem można tu zdobyć kompleksową wiedzę o naszym morzu. Opinie o tym miejscu są bardzo różne, jedni są zachwyceni a inni narzekają że od lat wygląda to tak samo. My osobiście nie zdecydowaliśmy się na wizytę tam, więc nie oceniamy i nie mówimy czy warto. Decyzja należy do Was.

Port morski w Gdyni

Latem organizowane są rejsy turystyczne po porcie, podczas których można wszystko zobaczyć z bliska od strony wody. Zimą warto zatrzymać się gdzieś na parkingu (na przykład w drodze na Oksywie) i podziwiać z dzieckiem wszystkie te wielkie kontenery i żurawie. Na sześciolatku zrobiło to wrażenie.

Gdynia Oksywie

To tutaj można zobaczyć Formozę. Co to jest? To torpedownia, pamiątka po trudnych czasach II wojny światowej. W Gdyni są takie dwie (druga to Babie Doły). Ta na Oksywiu jest niedostępna, ogrodzona płotem z drutu kolczastego. Znajduje się na terenie wojskowym i nadal jest wykorzystywana (choć już w innych celach niż testy torped).

Ta część Gdyni była swego czasu największą bazą polskiej marynarki wojennej. Pod Formozę można się dostać promenadą spacerową na Oksywiu, na którą schodzi się przy porcie rybackim. Są tam parkingi w okolicy, ale nie ma restauracji ani nic takiego (przynajmniej poza sezonem). Schody pną się po klifie, a obok przebiega jedna z dwóch istniejących w Polsce kolei linowo-terenowych wykorzystywanych do transportu połowów od morza do magazynu. A sama promenada doskonale nadaje się na spacer. Jedyna niedogodność jest taka, że jeśli macie wózek czy rower, to trzeba je znieść i wnieść po tych 100 schodach.

Na Oksywiu jest też najstarszy w Gdyni (i w całym Trójmieście) budynek – kościół św. Michała Archanioła. Ten zabytkowy kościół jest silnie związany z marynarką wojenną, między innymi na ścianie ołtarza polowego są tablice upamiętniające zatopione polskie okręty. W 1983 roku całość została poświęcona i nazywana jest Małym Panteonem Marynarki Wojennej. Tuż obok znajduje się jeden z najpiękniej w Polsce położonych cmentarzy. Stojąc przy kościele, widzimy jak opada wraz ze wzgórzem, na którym się znajduje.

Torpedownia Babie Doły

Z promenady na Oksywiu widać też drugą poniemiecką torpedowanię, tą w Babich Dołach. Jest ona zdecydowanie bardziej fotogeniczna, można też do niej podejść bliżej. Obok jest ogólnodostępna plaża. Ale na tą plażę nie dostaniecie się z promenady na Oksywiu. Na bezpłatny parking trzeba kawałek dojechać samochodem. Ciekawie prezentuje się o zachodzie słońca, wychodzą wtedy bardzo dobre zdjęcia. Ciekawostka: były tu kręcone zdjęcia do serialu „Czterej pancerni i pies”. Obecnie popadła w ruinę, nie pełni właściwie żadnych funkcji poza byciem dobrym plenerem do zdjęć. Czasem podobno ćwiczenia mają tam nurkowie. No i mieszkają w niej ptaki. Więcej o tej okolicy pisaliśmy już wcześniej TUTAJ (też o Mechelinkach czy popularnym Cyplu Rewskim, a to bardzo blisko Gdyni i warto wziąć pod uwagę wycieczkę w te miejsca).

Ale co to w ogóle jest ta torpedownia? To ośrodek badawczy torped. Budowali je Niemcy w czasie II wojny światowej. Montowano w nich torpedy i dokonywano próbnych strzelań. Były to obiekty na morzu połączone z lądem mostami, którymi transportowano podzespoły do budowy torped.

Inne atrakcje dla dzieci w Gdyni

Oczywiście w Gdyni są też choćby Centrum Nauki Eksperyment czy Kolibki Adventure Park. Są też sale zabaw i wszelkie temu podobne miejsca, jak w każdym większym mieście. My tym razem jednak skupiliśmy się na tym, co oferuje Gdynia bliżej morskiego brzegu i to chcieliśmy Wam pokazać.

A że nie chcieliśmy odchodzić daleko od wody, to nocleg też musiał być w temacie. A nawet bardzo, bo wręcz na wodzie. W pływających domkach.

Houseboats w Gdyni z widokiem na See Towers

To był jeden z ciekawszych noclegów podczas naszych podróży. Dodatkowo okraszony całkiem konkretnym sztormem, który akurat szalał przez pierwsze dwa dni naszego wyjazdu. Także możemy od razu odpowiedzieć na jedno z pytań, które się pewnie pojawią. Tak, w domku na wodzie buja. Czasem bardziej, czasem mniej, ale buja. I tak, można się do tego przyzwyczaić. Jeśli nie macie choroby lokomocyjnej nie będzie z tym wielkiego problemu. Szklanki się nie przewracają jakby co.

My mieliśmy przyjemność nocować w Casa Mare Houseboats i o nich możemy Wam opowiedzieć. Są tam dwa takie apartamenty na wodzie (Modern 1 i Modern 2), zakotwiczone na stałe w nowym porcie jachtowym w Gdyni. Mają obłędny widok na See Towers, który szczególnie w nocy robi wrażenie. Wejście do portu chronione jest kodem, także nikt niepożądany nie będzie się kręcił w pobliżu. W domku na wodzie są dwie oddzielne sypialnie, łazienka i salon z aneksem kuchennym. Pomieszczenia są raczej małe, nie polecamy zabierać wielkich walizek rzeczy, bo nie będzie gdzie tego trzymać. Natomiast w środku jest wszystko, żeby komfortowo spędzić kilka dni. Dla naszej trójki przestrzeni było dość, spokojnie rodzina 2+2 też będzie miała tam komfort. W jednej sypialni jest łóżko podwójne, w drugiej piętrowe. W aneksie kuchennym jest zmywarka, mikrofala, kuchenka na dwa palniki i całe wyposażenie. Jest też dostępny grill. Przyjemnością byłoby zjedzenie obiadu na tarasie z takim widokiem. Nam niestety pogoda w lutym nieco popsuła plany. A tarasy są dwa. Mniejszy na dole i duży na dachu. Ale nawet ten mniejszy oferuje całkiem sporo miejsca. Wracając do widoku, to z tarasu podziwiacie najbardziej znane polskie statki i okręty: ORP „Błyskawicę” i Dar Pomorza. Niewiele osób ma taki widok jak Wy.

Jeśli zatem szukacie nietuzinkowego miejsca na nocleg w Gdyni, to będzie dobry wybór 🙂 My na pewno nie zapomnimy długo tego noclegu!

Komentarz Dodaj swój

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.