„Młynek” Tuszyn, Źródła Królewskie Żeromin i Rybakówka – czy jest tam co robić?

Myśleliśmy, że damy radę zobaczyć te miejsca przy okazji wycieczki w okolice Sulejowa (czytaj więcej). Okazało się, że albo musielibyśmy mieć sprinterskie tempo, albo spędzić na takiej wycieczce czas od wczesnego ranka do późnego wieczora. Odpuściliśmy zatem i pojechaliśmy innym razem. Jeśli macie dużo samozaparcia i sił, można te dwie wycieczki spokojnie połączyć. Zależy, czego się oczekuje.

Wake Park Młynek Tuszyn

Tuszyński „Młynek” znajduje się przy ul. Sportowej 3/5, ok. 20 km od Łodzi. Na miejscu znajdziecie sosnowy, polodowcowy las na wydmach i dużą piaszczystą plażę przy zbiorniku wodnym. Dla nas to miejsce wielowymiarowe. Można potraktować je jako swego rodzaju „ośrodek” i imprezownię nad wodą, ponieważ: parking na terenie jest płatny (ale ludzie zostawiają też auta po prostu w pobliżu, poza płatnym obszarem), są bary i bungalowy do odpoczynku, odbywają się też imprezy muzyczno-taneczne. Jest również mały wakepark (większy jest w Głownie) oraz wypożyczalnia quadów i sprzętu wodnego. 

Dla mnie osobiście to miejsce pełne wspomnień. To tam jeździłyśmy z koleżankami na krótkie spacery w przerwach od nauki do egzaminów na studiach. Bywałam tam, jak jeszcze ośrodek nie był tak rozwinięty.

Natomiast nawet teraz można tam znaleźć spokój i ciszę. Wystarczy wejść na wydmy i oglądać wszystko z góry. Środek lasu to możliwość spacerów. Czyli dla każdego coś miłego. 

Źródła Królewskie Żeromin

To jedno z miejsc, które podczas naszych wycieczek zaskoczyło nas bardzo na plus. Nie spodziewaliśmy się tak wielu osób dosłownie „w polu pośrodku niczego”. Już sam dojazd był ciekawym doświadczeniem. Mapy Google poprowadziły nas drogą jakby od tyłu. Zastanawialiśmy się, czy na pewno tamtędy dojedziemy. Za to widoki były sielskie i niezapomniane. Pola, rosnące zboże i koszone siano. A prawie na koniec ambona do obserwacji ptaków przy samej drodze. Już dla tej drogi warto było jechać. 

A same Źródła Królewskie? Co to w ogóle jest? Tak w skrócie jest to 12 podziemnych źródeł, które nie zamarzają. Historia tego miejsca związana jest z religią katolicką, do czego nawiązują również nazwy poszczególnych źródeł. Wieść niesie, że mają właściwości uzdrawiające. Po II wojnie światowej okoliczni mieszkańcy korzystali z walorów zdrowotnych i świetnego smaku tutejszej wody. Podobno nawet król Władysław Jagiełło miał poić tutaj królewskie konie podczas postoju w trakcie polowania na obszarze porastającej niegdyś te okolice puszczy.

Na terenie znajduje się również wybudowana grota skalna, z dachu której roztacza się piękny widok na okolicę. W środku groty można usiąść, podumać i zaczerpnąć tutejszej wody. Ogólnie możemy powiedzieć, że to przyjemne miejsce po prostu na spacer.

Rybakówka

Plan był taki, że będzie to miłe miejsce na koniec wycieczki. Jest blisko Królewskich Źródeł i można tam coś zjeść (i nawet zrobić wesele, taki to wielki obiekt). Wszędzie słyszeliśmy zachwyty nad tym miejscem i nie wiem teraz, czy źle trafiliśmy, czy podoba nam się coś innego. Rozmawiałam potem jeszcze z koleżanką, która była tam rok temu i wtedy było lepiej. Pewnie więc damy miejscu jeszcze jedną szansę. A Wy sami pojedźcie i oceńcie. Jak więc było? 

Teren podzielony jest na jakby dwie strefy. Google prowadzi do restauracji, gdzie można zjeść rybkę i napić się kawy. Jest tam całkiem ładnie, ciekawie zaaranżowana strefa ogródkowa pozwala odpocząć. My jedliśmy zwykłe frytki, ale były inaczej podane i smaczne. Tylko niestety obsługa była baaaardzo powolna. Uczy cierpliwości. Drugie miejsce, do którego można albo pójść na spacer (pewnie zejdzie z pół godzinki w jedną stronę), albo podjechać samochodem, to słynne palmy. Na zdjęciach wyglądały zachęcająco. Na żywo okazały się nie aż tak cudowne. Były troszkę „wymęczone”, a molo obok zostało niestety zabrudzone przez ptaki. I to odebrało temu miejscu cały urok. Żałujemy tego bardzo, bo gdyby nie ten fakt, to można by było bardzo przyjemnie tam usiąść albo pospacerować. Ale rok temu podobno było czysto, więc może sprzątają na sezon. Sprawdzimy i damy znać 🙂 

Ten plan może zająć Wam zarówno 2 godzinki, jak i cały dzień. Wszystko zależy od tego, co będziecie robić w każdym z tych miejsc i ile czasu tam spędzicie. Ja posiedziałabym dłużej na kocyku na Młynku, a do dwóch pozostałych podjechała, żeby je zwiedzić. 

PS. Byliśmy w ostatnich dniach ponownie pod Rybakówką. Widać, że było sprzątane, ale jednak nie było zbyt czysto…

3 komentarzy Dodaj swój
  1. Młynek Tuszyn – rzeczywiście super zrewitalizowane miejsce, ale byłam tam tylko raz i nigdy więcej! Tam nie da się odpocząć – muzyka w barze dudni na cały regulator (i to taka dość ciężka), co druga osoba przychodzi z psem, psy obwąchują dzieci (niektóre się psów boją) i szczekają na siebie albo na każdego przechodnia, przy plaży jest wypożyczalnia quadów, więc warczenie silników słychać non stop. Ceny w barze wyższe niż w schronisku górskim. A towarzystwo, które tam przyjeżdża dość specyficzne – raczej nie są to rodziny z dziećmi, tylko pańcie w pełnym makijażu na szpileczkach i modnych leginsach ze swoimi napakowanymi facetami. Miejsc parkingowych bardzo mało, mimo że plaża jest wielka, nie wyobrażam sobie gdzie te wszystkie auta stają w sezonie… Poleciłabym to miejsce jedynie na wycieczkę poza sezonem (zimą może być ładnie).

    1. Zgadzamy się co do sedna komentarza. To latem jest miejsce spotkań młodzieży, jest tam głośno i “imprezowo”. Dlatego też my z zasady unikamy (jako rodzina z dzieckiem lubiąca raczej spokojniejsze klimaty) takich miejsc w szczycie sezonu. Byliśmy tam wielokrotnie wiosną czy jesienią i wtedy jest bardzo przyjemnie, nie ma też problemu z parkowaniem. Piękne lasy dookoła, ładnie odnowiony teren, fajnie miejsce na spacer. A to czy jechać tam w wakacje czy długie weekendy pozostawiamy do decyzji każdemu z osobna :). Szczerze polecamy pojechać w nieoczywistym terminie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.