Krynica-Zdrój i okolice. To nie jest miasto (tylko) dla starych ludzi

Życie pisze przewrotne scenariusze. Na weekend sierpniowy mieliśmy jechać do Karpacza, ale nie mogliśmy znaleźć żadnego sensownego noclegu. Pojechaliśmy zatem do Krynicy-Zdrój. Ale co w tym takiego przewrotnego? Ano to, że opisuję dla Was atrakcje Krynicy właśnie z Karpacza, i to na koniec sierpnia, czyli niecałe dwa tygodnie później. Bo dokładnie tu zaczynamy nasze europejskie wakacje pod hasłem #kopaninaONtour. Zdradzę Wam coś, ten nocleg w Karpaczu to absolutny dziecięcy top! Więcej o nim będzie w stosownym poście, także miejcie rękę na pulsie 🙂 



Wracając jednak do Krynicy, podpowiem Wam kilka miejsc i atrakcji wartych zobaczenia. Wszystko zależy, ile macie czasu na miejscu. My byliśmy 5 dni, zobaczyliśmy sporo ale też oczywiście nie wszystko. Natomiast wszędzie jest tam blisko, właściwie wszędzie da się dojść pieszo lub podjechać samochodem w krótkim czasie, może poza słowackim Bardejowem 😉 To zaczynamy

Spacer po Krynicy-Zdrój

Spokojnie można odbyć go z wózkiem. My poznawanie nowego miejsca zaczęliśmy naszym zwyczajem od wycieczki meleksem. Zobaczyliśmy najciekawsze atrakcje, wiedzieliśmy zatem gdzie chcemy pójść na dłużej.

Dobrym pomysłem jest oczywiście spacer deptakiem, gdzie można zobaczyć najstarszy kościół w mieście, przejechać się ciuchcią czy gokartem (dwie ostatnie rzeczy sobie darowaliśmy). Ważnym punktem są wizyty w pijalniach wód mineralnych. Znacie na pewno wody Zuber, Jan czy Słotwinka. To tam są ich ujęcia. Pijalni jest kilka, ale największa i najnowocześniejsza to Pijalnia Główna. Jest tam też największy wybór wód oraz często odbywają się różne imprezy kulturalne. My trafiliśmy przypadkiem na największe wydarzenie roku – festiwal Kiepury, który zdominował na tydzień całe miasto 🙂 Były nawet transmisje w TV 😉

Można siąść na kanapie, degustować wodę i odpocząć. Pełny relaks. W okolicach deptaku są też dwie fantastyczne fontanny multimedialne, które oferują pokazy świetlno-muzyczne. Jest pięknie, bajkowo wręcz. My widzieliśmy chyba z pięć takich pokazów w dwa dni. O każdej godzinie jest inny, do innej muzyki. Okolice fontanny „setki” w Krynicy to piękny teren z trawnikiem, ławeczkami, zielenią. Świetny do zabawy z dziećmi na przykład w puszczanie styropianowych samolotów, hitu w Krynicy 🙂

Muzeum Zabawek

Znajduje się bardzo blisko fontanny „setka”. Skorzystaliśmy, ponieważ pierwszego dnia padało i szukaliśmy atrakcji pod dachem. Było bardzo fajnie, za rozsądną cenę 14 zł można zobaczyć cały przekrój zabawek od starożytności do lat 80-tych XX wieku. Dla mnie i Piotrka to był powrót do czasów dzieciństwa, niesamowita podróż w czasie. Dla Młodego okazja, żeby zobaczyć czym bawiły się inne dzieci wcześniej.

Będąc na deptaku warto poznać Górę Parkową 

Jej zbocze to ogromny Park Zdrojowy. Na szczyt można dostać się na dwa sposoby, obydwa sprawdziliśmy. Na początku porwaliśmy się na spacer. Ścieżka wyglądała niewinnie, a my byliśmy z wózkiem bo spacerowaliśmy po mieście. I do połowy góry rzeczywiście taka była. Potem to już był szlak.

Ostatecznie dało się wejść z wózkiem, choć Młody musiał iść na nogach. Ludzie wchodzili, ale nie jest to przyjemny spacer. Drugi raz byśmy się nie zdecydowali. Wjechaliśmy za to kolejką, Młody bardzo chciał, więc to była przyjemność dla Niego 🙂 To najstarsza kolej linowo-terenowa w Polsce. Ale zupełnie sprawna 🙂 A na szczycie są punkty gastronomiczne, polana Michasiowa z ławkami i pięknym widokiem.

I one!!! To dla nich byliśmy na szczycie drugi raz. Za pierwszym razem było już za późno i kasa była zamknięta. Wróciliśmy więc innego dnia. Rajskie Zjeżdżalnie. Świetna zabawa dla dzieci, ale rodzicie bawią się równie dobrze. Zjeżdża się na filcowych matach, są trzy różne trasy do zjazdów. Na prawie pionową rurę się nie odważyłam. Tak jak nie jestem fanką takich miejsc, tam podobało mi się bardzo. Pewnie do parków rozrywki się w końcu też przekonam. Sama góra to również mnóstwo innych miejsc, które można zobaczyć decydując się jednak na spacer. Najłatwiejsza opcja to wjazd kolejką i zejście na nogach.

Spacer po górach

Dziwna sytuacja. Piotrek, harpagan gór, po raz pierwszy w życiu męczył się szybciej i bardziej niż ja. Totalne zaskoczenie. Niósł Młodego, to fakt, ale przecież nie pierwszy raz tak było. Chyba poziom naszego zmęczenia, wyczerpania pracą jest tak wielki, że przestajemy dawać radę. Ja bardzo potrzebuję fizycznego wysiłku, wtedy mi lepiej. Piotrek chyba by chciał spać i leżeć plackiem 😉 W góry jednak poszliśmy.

Krynica oferuje mnóstwo dość łatwych tras spacerowych. Ponieważ w ramach atrakcji dla synka na Jaworzynę Krynicką wjechaliśmy kolejką (o tym w następnym punkcie) postanowiliśmy pójść na spacer dookoła Krynicy przez Górę Krzyżową. Nasz apartament był w świetnej lokalizacji, tuż przy początku szlaku na Przełęcz Krzyżową skąd można pójść w różnych kierunkach. Jeśli chcecie iść w góry, to Apartament Zielona jest idealną opcją noclegową. Polecamy rozpoczęcie wycieczki właśnie z tej strony ponieważ jest łatwiej, bardziej widokowo i mniej pod górę. Nasza wycieczka trwała około 6 godzin, na spokojnie i bez biegu i wyglądała następująco:

  • z ulicy Zielonej dotarliśmy na Przełęcz Krzyżową, tam poszliśmy w prawo w stronę stacji narciarskiej Słotwiny. Czemu warto? Bo właśnie na stacji górnej ośrodka Słotwiny Arena jest pierwsza w Polsce wieża widokowa w koronach drzew. Podczas naszego pobytu była jeszcze zamknięta, ale można było do niej podejść. Robi wrażenie!
  • wróciliśmy na Przełęcz Krzyżową i poszliśmy na szczyt Góry Krzyżowej. Dzień wcześniej poszłam na spacer z Młodym i okazało się, że idąc skrótem drogą wzdłuż stoku doszliśmy prawie na szczyt, taka sytuacja ;). Teraz szliśmy szlakiem, widoki i trasa są cudowne. Na górze zrobiliśmy postój na jedzenie i krótki odpoczynek. Podejście jest od tej strony łagodne. Od strony Krynicy jest dużo gorzej i mniej widokowo.
  • dlatego właśnie warto schodzić w stronę miasta. Wychodzi się przy budynku PTTK i krynickim deptaku. 

Dodatkowo podpowiem Wam, że szlaki są tak dobrze oznaczone, że nie ma szans się zgubić. Chyba nigdzie wcześniej nie spotkałam tak dobrych informacji w terenie. Słupy są co kawałek, wszystko jest świetnie opisane. Są też dostępne bardzo dobre mapy. Warto na taki spacer się wybrać. Startując z ulicy Zielonej, wszędzie dojdziecie pieszo.

Na Jaworzynę także

My pojechaliśmy samochodem na parking przy dolnej stacji kolejki, nie wiedzieliśmy natomiast że szlakiem jest od nas tak blisko. Trzeci szlak z Przełęczy Krzyżowej prowadzi właśnie na Jaworzynę. Tam wjechaliśmy kolejką gondolową na szczyt, ponieważ nasze dziecko bardzo lubi takie atrakcje. Na górze jest piękny widok na Krynicę, widać też ścieżkę wśród drzew. Świetne miejsce na piknik na trawce i relaks. Skorzystaliśmy na maksa. Szlaku na Jaworzynę jednak tym razem nie mamy jak opisać 😉

Bardejów. Miasto na Słowacji, bardzo blisko granicy

Warto pojechać na chwilę, żeby zobaczyć Stare Miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest to strefa płatnego parkowania, obok ruin jest jednak centrum handlowe, gdzie bez problemu zostawiliśmy auto. Bardzo przyjemny spacer, do podziwiania zabytkowa gotycka architektura oraz kościół Św. Idziego. Potem przechodzimy przez średniowieczne mury miejskie, najlepiej zachowane systemy obronne na Słowacji.

Wracając z Bardejowa warto zajrzeć do Muszyny

Tamtejsze Ogrody Sensoryczne to cudowne miejsce na spacer. Dopieszczają każdy ze zmysłów z osobna, dają poczucie relaksu i zwiedzania bez pośpiechu. No i te cudowne widoki na góry 🙂 Można podziwiać je zarówno z wieży widokowej, jak i z ławeczek na których warto przysiąść. 

Symbolem Krynicy-Zdrój są rzeźby kwiatowe, które można spotkać właściwie na każdym kroku. Są urzekające. 

PS. Jak szliśmy deptakiem, przypadkiem usłyszeliśmy jak młoda mama mówiła do córki, że więcej tu nie przyjadą bo tu same „dziadki” są. Absolutnie się z tym nie zgadzamy. To świetne miejsce na wyjazd z dzieckiem, a spotkać można ludzi w każdym wieku. Natomiast jeśli chcesz imprezować całe noce, jedź do Mielna 😉 Choć po doświadczeniach np. Ciechocinka wiem, że właśnie „dziadki” bawią się na tańcach świetnie i niejedna młoda osoba może się od nich uczyć. Ale nie o tym jest tekst, więc życzę miłego zwiedzania Krynicy 🙂




45 komentarzy Dodaj swoje
  1. Krynicę-Zdrój bardzo lubię i wszystkie atrakcje,które Wy zwiedziliście, ja również zwiedziłam.
    Mnie bardzo podobał się deptak,pijalnie wód, muzeum Nikifora, weszłam na Górę Parkową. Wjechałam na Jaworzynę Krynicką kolejką, a potem 10 km jednym ze szlaków. Muszynę też widziałam.Tylko do Bardejowa muszę kiedyś zajrzec.
    Też bardzo polecam Krynicę i okolice na wypoczynek. Zwłaszcza Tylicze i szlak cerkiewek.
    Jak widac na Waszych zdjęciach,Krynica bardzo wypiękniała.
    Pozdrawiam!

    1. To prawda, weekend lub kilka dni to idealne rozwiązanie na Krynicę. Przy dłuższym pobycie trzeba by jechać gdzieś dalej autem, albo po prostu odpoczywać i nic nie robić 😉

  2. Bardzo lubię podróżować i zwiedzać wszystkie nasze „Zdroje”, obecnym faworytem są Lądek i Kudowa. Krynica też ma wiele uroku, co pięknie ukazują Twoje zdjęcia. 🙂

    1. Kudowę i Duszniki znam dość pobieżnie, choć samą Kotlinę Kłodzką bardzo dobrze. Ale ponieważ uwielbiamy ten region, pewnie w przyszłym roku wrócimy z synkiem więc i Kudowę obejrzymy.

  3. Świetny post, ja mieszkam w Muszynie od ponad 2 lat. Pokochałam to miejsce bardzo, Krynicę-Zdrój też zdążyłam dobrze poznać. Myślę że ten wpis przekona ludzi by spędzić tu trochę czasu.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Muszyna też ma swój urok. Widać, że się rozwija, choć byliśmy tylko na chwilę. Do Krynicy na pewno wrócimy, choćby dlatego, żeby na Jaworzynę wejść, a nie wjechać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.