3 lata w podróży. Da się z dzieckiem
Ostatnio zastanawialiśmy się, ile właściwie podróżujemy. A że robimy to od zawsze, trudno jest te wszystkie miejsca sobie przypomnieć. Znaleźliśmy ciekawy sposób do… wspominania doskonale się przy tym bawiąc.
Ostatnio zastanawialiśmy się, ile właściwie podróżujemy. A że robimy to od zawsze, trudno jest te wszystkie miejsca sobie przypomnieć. Znaleźliśmy ciekawy sposób do… wspominania doskonale się przy tym bawiąc.
Niesamowicie ważny jest rozwój pasji. Nasze dziecko jest absolutnie zakochane w motoryzacji. Cóż, zatem Wrocław musiał być dla niego rajem. I był.
Jesteś rodzicem na pełny etat. Ale nadal chcesz realizować swoje pasje. Spełniać marzenia. Siłą rzeczy dziecko staje się ich towarzyszem, a z czasem aktywnym uczestnikiem. Dlatego właśnie do Wrocławia zabraliśmy ze sobą Młodego. Chcieliśmy pokazać mu kolejny kawałek naszego świata, pokazać mu Raceism.
Zapewne stali bywalcy naszych skromnych progów wiedzą, że poszukiwanie noclegów należy do moich zadań. Wybierając się w Bieszczady było identycznie. Zatem opowiem Wam, gdzie nocowaliśmy i dlaczego mogliśmy poczuć klimat Łodzi w Ustrzykach Dolnych, co mnie wściekało na Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej (i nie tylko), oraz czy po piwnych krówkach da się prowadzić pomarańczowe BMW. Gotowi?
Bieszczady to niekończące się możliwości na doskonałą zabawę z dzieckiem. Dzielimy się tym, czego doświadczyliśmy, a choć byliśmy tam krótko, to jednak był to czas dość intensywny.