Pierwsza pomoc przedmedyczna – jak pomagać skutecznie

Czy zetknęliście się kiedyś z koniecznością udzielenia komuś pierwszej pomocy? Ja tak. I nie były to skaleczenia czy zadrapania, a bardzo poważne, zagrażające życiu sytuacje, które wiązały się również z wzywaniem karetki pogotowia. I teraz, dlatego, że nasz blog trafia w dużej mierze do rodziców małych dzieci, zadam Wam jedno pytanie:

Czy Wasze dzieci znają numer alarmowy 112? Wiedzą, po co on jest?

Jeśli nie, to macie jedną z najważniejszych w życiu lekcji do odrobienia. Jeszcze dziś, teraz, zaraz!

Ten wpis powstał wspólnie z ratownikami medycznymi, praktykami, instruktorami pierwszej pomocy. Możecie zatem potraktować go jak źródło rzetelnej wiedzy. Na pytania odpowiedziała Adrianna Cienkusz, ratownik medyczny, instruktor pierwszej pomocy w firmie TwójRatownik.pl. Swoje doświadczenie zdobywa podczas pracy w pogotowiu ratunkowym oraz na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych w warszawskich szpitalach. Specjalizuje się w tematyce dziecięcej.

Ponieważ podczas naszych rozmów pojawiło się tak wiele wątków i zagadnień dotyczących pierwszej pomocy, powstanie w tym temacie kilka tekstów:

  • podstawowe zasady, błędy, mity (i różnice w czasach z Covid-19);
  • różnice pomiędzy udzielaniem pomocy dorosłym i dzieciom;
  • szkolenia z pierwszej pomocy.

W tym tekście, który właśnie czytacie, piszemy o podstawowych zasadach udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, mitach w pierwszej pomocy i różnicach pomiędzy czasem normalnym a czasem z Covid-19.

– Ludzie często boją się udzielać pierwszej pomocy. Boją się, że zaszkodzą jeszcze bardziej. Co można zrobić, powiedzieć, żeby ten strach wyplenić? W końcu od tego może zależeć życie!

– Boję się, bo nie umiem, bo nie wiem. Ile razy słyszałam słowa od mam, „Bałam się porodu, ale im więcej czytałam i wiedziałam co mnie będzie czekać, tym mniej się bałam”. Nigdy nie wiemy co nas może spotkać.

– Dodatkowo, wypadek to jest taka dziwna rzecz, że nigdy jej nie ma, póki się nie wydarzy. Dlatego nie czekajmy na to, tylko zróbmy coś ze swoją obawą wcześniej. Bo nigdy nie wiemy czy nie dotknie to naszego męża, żony, partnera, partnerki czy dziecka. I wtedy też nie będziemy działać, bo będziemy się bać? Przy zatrzymaniu krążenia po 4,5 minutach od ustania oddechu, zaczynają się nieodwracalne zmiany w mózgu. Po 15 czy 30 minutach jak dojedzie karetka, jakaś część mózgu poszkodowanego już nie funkcjonuje. I my tej części nie odzyskamy, zarówno czy to będzie połowa czy ¾.

– Skończy się to tragicznie i jak mówi statystyka tak jest. Po takim czasie my nie zrobimy tego lepiej, nie mamy szans, bez Twoich rąk. Jeżeli człowiek już nie oddycha to gorzej być nie może. To jest najgorsza sytuacja z możliwych. Dlatego jedyna rzecz, której możesz się bać to to, że nic nie zrobiłeś/aś ze swoim strachem. Nie pracowałeś nad tym, żeby go zmniejszyć. I to jest największy problem każdego człowieka. Każde szkolenie, w szczególności praktyczne zmniejsza te obawy i mamy na to dowody.

– Od zawsze byłam uczona, że jakakolwiek pierwsza pomoc (nawet udzielona nieprawidłowo) jest lepsza od bezczynności. Czy to prawda?

– W przypadku zatrzymania krążenia tak. Jeżeli człowiek nie oddycha to już gorzej być nie może. Dlatego też w tej sytuacji nie pogorszysz jego stanu. Twoja bezczynność jedynie może go pogorszyć – skończy się tym, że nie będziemy w stanie go uratować. Natomiast w przypadku innych stanów takich jak zadławienie, bezdech, oparzenie czy wysoka gorączka, zarówno bezczynność, jak i błędnie udzielona pomoc, może skutkować pogorszeniem stanu, czyli po prostu możesz doprowadzić do zatrzymania krążenia. Dlatego też powinnaś wiedzieć czego unikać. Nawet jak nie wiemy jak to dzwonimy i dyspozytor medyczny, który odbierze nasz telefon pod 999 powie nam krok po kroku jak działać.

– Jakie najczęstsze błędy popełniają ludzie, którzy znajdują się w tej bardzo trudnej sytuacji konieczności udzielenia pierwszej pomocy?

– Przede wszystkim nie działają. To jest najgorszy błąd każdej osoby. Dla przykładu rocznie w całej Polsce dochodzi do ok. 40 tys. zatrzymań krążenia. Jak myślisz, ile % osób z tego przeżywa? Mniej niż 10%. Właśnie przede wszystkim dlatego, że ludzie nie działają. Każdy inny błąd wynika z braku wiedzy.

– Jeżeli rodzic za wszelką cenę uderza w plecy dziecka, które się dławi, ale kaszle i odpowiada na pytania, doprowadzając tym do całkowitego zatrzymania oddechu, to wynika to z braku aktualnej wiedzy. Jeżeli mama niemowlaka, który się zachłysnął przy karmieniu, podnosi go głową do góry, przez co utrudnia niemowlakowi pozbycie się pokarmu, to również wynika to z niewiedzy. Takich błędów połączonych z mitami w pierwszej pomocy zliczyliśmy aż 57. Jeżdżąc karetką do różnych przypadków oraz słuchając co rodzice opowiadają z innych szkoleń lub z internetu stworzyliśmy listę, którą cyklicznie omawiamy podczas naszych warsztatów stacjonarnych lub online. Właśnie po to, żeby już nikt ich nie popełniał. Bo to jest najprostsza droga do ich wyeliminowania.

– Ostatnio wpadło mi gdzieś w oko, że ran nie przemywa się już wodą utlenioną a zwykłą wodą. To prawda? Czy są jakieś inne mity dotyczące pierwszej pomocy, które warto obalić raz na zawsze?

– Sprawdzanie tętna, wkładanie czegoś między zęby podczas napadu drgawek, zakładanie opaski uciskowej, smarowanie oparzeń aloesem, podawanie miodu w przypadku połknięcia baterii zegarkowej przez dziecko, branie dziecka, które się zadławiło do góry nogami. To niektóre z 57 mitów które są na naszej liście. I jak najbardziej woda utleniona również na niej jest.

– Tak jak już wspominałam, medycyna idzie do przodu, dlatego trzeba na bieżąco wiedzieć co się zmienia i co jest najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka. Tak aby po prostu nie zrobić krzywdy i skutecznie pomóc. Niestety, internet znowu tutaj nie pomaga, bo jest wiele miejsc gdzie powyższe mity nadal funkcjonują i są „polecane”.

– Od marca 2020 świat się zmienił. Zmienił się też schemat udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Jak to wygląda obecnie? Jak powinniśmy postępować?

– Niestety pandemia wywróciła nasze życie do góry nogami. Oszukiwanie medyków odnośnie swojego stanu zdrowia, przewożenie osób z podejrzeniem choroby, dezynfekcja karetek i duże problemy, które są już od dawna w systemie ratownictwa medycznego sprawiły, że w tym momencie najwięcej zależy od świadków zdarzenia. Nigdy wcześniej nie było ono tak istotne, dlatego, że czas dojazdu karetki się wydłużył.

– W tych okolicznościach trzeba wiedzieć, jak to zrobić przede wszystkich dla siebie bezpiecznie. I właśnie dlatego Europejska Rada Resuscytacji wypuściła dokument, w którym opisuje zmiany w dotychczasowym algorytmie. Przede wszystkim dbając o własne bezpieczeństwo, zanim podejdziemy do osoby poszkodowanej powinniśmy założyć rękawiczki i maseczkę na swoją twarz. Po sprawdzeniu przytomności, należy sprawdzić oddech, jednak nie nachylamy się nad poszkodowanym, aby usłyszeć lub poczuć oddechy, ani nie odginamy głowy do tyłu, tylko z daleka obserwujemy ruchy klatki piersiowej. Ważne jest aby poszkodowanemu również założyć na twarz maseczkę lub inny materiał/tkaninę. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, czy poszkodowany oddycha, zaczynamy uciskać klatkę piersiową. Bez przerwy. I bez podawania oddechów. O tym zapominamy na czas pandemii.

– Nowością, która ułatwi niesienie pierwszej pomocy, będzie Wasza autorska saszetka-nerka. Czym ona jest i jakie ma mieć zadanie? Gdzie można ją będzie kupić?

– To jest nasz najnowszy projekt, w który wkładamy całe nasze ratownicze serca. Projekt zrodził się z poczucia bezradności. Bezradności osób, które zostały zaskoczone przez nagły wypadek. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w sytuacji w której nie można nic zrobić, bo brakuje Ci zarówno wiedzy, jak i sprzętu? To jest to uczucie, które wymalowane jest na twarzach świadków zdarzenia, których spotykamy w trakcie interwencji.

– Dlatego podczas wakacji, prowadząc akcję #bezpiecznik na naszym Instagramie (akcja edukacyjna pokazująca zagrożenia w domu i podróży), zapytaliśmy się naszej społeczności czy na wycieczkę rowerową, spacer, spotkanie ze znajomymi, noszą ze sobą apteczkę. Może coś na kształt apteczki. Kilka podstawowych rzeczy, które mogłyby ułatwić działanie na miejscu zdarzenia, gdyby coś się wydarzyło. Aż 73% osób zaznaczyło, że nie. Zadaliśmy więc pytanie dlaczego? Tutaj większość odpowiedzi wskazywała na brak miejsca do przechowywania lub po prostu nikt o tym nie pomyślał. Bo przecież co to jest wypadek? Taka dziwna rzecz, której nigdy nie ma. I tak powstała wizja nerki. Nerki #bezpiecznik.

– Nie jest to wielka saszetka, czerwona, z krzyżem pośrodku. Takie są już dostępne i prawi nikt ich nie nosi. Dlatego zależało nam na fajnych wzorach, które będą pasować do każdej stylizacji. Uszyta jest w polskiej szwalni, z wytrzymałych materiałów, według naszego projektu. Dodatkowo w nerce, oprócz trzech bardzo pojemnych kieszeni na rzeczy osobiste, są dwie przegródki w których znajdują się podstawowe rzeczy, które będą przydatne do udzielenia pomocy. Nożyczki, gaza, bandaże, folia NRC, rękawiczki, chusta trójkątna, plaster. Tyle wystarczy na początek żeby mieć jak zareagować jeżeli będziemy świadkiem wypadku.

– Naszym marzeniem jest stworzenie świata, w którym jeżeli ktoś napotka na jakieś zdarzenie, sprawnie udzieli pomocy, bo będzie miał przy sobie naszą nerkę #bezpiecznik. Sprzedaż będziemy prowadzić w naszym sklepie apteczka.twojratownik.pl. Przedsprzedaż jest dostępna już od 19.10. Warto śledzić nas na Facebooku lub Instagramie, żeby nie przegapić informacji.


To koniec części pierwszej cyklu, ale daleko nam jeszcze do porządnego rozwinięcia tematu niesienia pomocy przedmedycznej. Zapraszamy już niedługo na część drugą, o różnicach w pierwszej pomocy u dzieci i dorosłych. Mamy nadzieję, że wiele wątpliwości udało się nam dziś rozwiać. Takiej wiedzy nigdy dość, ale oby przydawała się jak najrzadziej.


ROZWIĄZANIE KONKURSU

Nagroda główna:

Wyróżnienia:


Mamy dziś dla Was konkurs. Do zdobycia aż 3 nagrody!

Do wygrania:

Nagroda główna: wybrany model nerki #bezpiecznik
Dwie pozostałe nagrody: 10% na zakupy w sklepie TwójRatownik.pl na cały asortyment

Co trzeba zrobić?

Wystarczy na jednym z naszych kanałów (blog, Facebook, Instagram – w przypadku mediów społecznościowych, pod postem z tym wpisem) odpowiedzieć na pytanie:

W jaki sposób zdobywasz wiedzę odnośnie udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej?

Konkurs trwa od 30 października 2020 r. do 8 listopada 2020 r. włącznie.

Zgłaszając się do konkursu akceptujesz postanowienia regulaminu. Pełny regulamin dostępny TU.

  1. Tryb wyboru zwycięzcy – zwycięzcę wybiera komisja złożona z właścicieli strony kopanina.pl.
  2. Sponsorem nagród jest firma TwójRatownik.pl.
  3. Ogłoszenie wyników: pod tym postem na kopanina.pl w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  4. Uczestnik, który zwycięży, w celu uzyskania nagrody powinien przesłać na adres roksana@kopanina.pl dane kontaktowe do przekazania informacji o sposobie odbioru nagrody. Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych do celów związanych z konkursem.
  5. Nie można wymieniać nagrody na jej równowartość pieniężną u Organizatora.
  6. Jeżeli zwycięzca konkursu w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników konkursu nie zgłosi się, na jego miejsce zostanie wybrana inna osoba wyłoniona z pozostałych uczestników konkursu.
  7. Nie wolno kopiować treści innych zgłoszeń, można się zgłosić do konkursu tylko raz.
54 komentarze Dodaj swoje
  1. Ja byłam na szkoleniu dla ratowników przedmedycznych, a przynajmniej raz do roku starałam się sobie wszystko przypominać i uaktualniać na warsztatach. Niestety ostatnio jest to bardzo utrudnione, a takie online to trochę za mało w moim odczuciu. Ciężko przećwiczyć resuscytację zdalnie…

    1. To prawda, najlepiej jest ćwiczyć na żywo. Zresztą ja w ogóle jestem raczej zwolennikiem love niż on-line. Niestety czas mamy trudny, każdy próbuje się jakoś odnaleźć. Zawsze lepiej zdalnie niż w ogóle… Jak nie da się inaczej.

  2. bardzo żałuję, ze przegapiłam ten konkurs :<. Co do samej pierwszej pomocy to uważam, że znajomość numeru alarmowego to podstawa, moje dzieciaki uczyły się o tym w przedszkolu, chociaż sama też o tym z nimi rozmawiam

  3. Świetny wpis. Mam nadzieję, że w końcu się przełamię i zapiszę na jakiś kurs pierwszej pomocy, bo człowiek nigdy nie wie, czy nie będzie musiał jej komuś udzielić. Strasznie boję się krwi i to trochę mnie odciąga, ale mam nadzieję, że w końcu się przełamię i zrobię kurs.

    1. Jeśli zaś chodzi o samo ratownictwo… Ludzie chyba się boją pomagać. Nie wiem czemu, skoro sami potem chcielibyśmy, by ktoś wyciągnął do nas pomocną dłoń. W sensie… Ten strach chyba nas ogranicza. Na studiach miałam zajęcia z pierwszej pomocy. Bardzo przydatne. Nie tylko uczyliśmy się podstaw i postępowania w takich przypadkach, lecz także – a może przede wszystkim – oswajaliśmy się z tym. I dużo, naprawdę dużo rozmawliśmy o naszych obawach, lękach i oczekiwaniach. Dla wielu osób pomocą może okazać się już samo wykonanie telefonu do lekarza czy po karetkę. Niestety obserwujemy ogromną znieczulicę, wielką obojętność, którą wykazują się ludzie i omijają oni wzrokiem potrzebujących. Czasem trudno ocenić, czy ktoś sie źle czuje czy może jest pod wpływem używek i dlatego marnie wygląda czy źle się zachowuje, jednak zawsze warto obserwować taką osobę i podejść zwyczajnie zapytać, czy nie potrzebuje pomocy.

      1. Wielokrotnie zdarzało nam się zawracać i sprawdzać, czy osoba “podejrzana” nie potrzebuje pomocy. Np ktoś siedzący na chodniku. Jadąc autem nie mogliśmy mieć wiedzy, co się stało. A daleko nam do oceniania po pozorach.

  4. Jak dobrze, że podejmujesz taki temat! Niby jest nam wpajana jakaś podstawowa wiedza w zakresie ratownictwa, ale jest to tak ważny temat, że trzeba o tym mówić cały czas! No i tak, jak było powiedziane – warto tę wiedzę aktualizować. Szczerze mówiąc ja np. nie wiedziałam, że nie powinno się używać wody utlenionej.
    Z tą nerką to jest super pomysł, bo faktycznie raczej rzadko kto nosi ze sobą apteczkę, a to jest bardzo fajne rozwiązanie. 🙂

  5. Super wpis bardzo “mięsisty” :P. Mam nadzieje swojemu synowi zaszczepić chęć pomagania i ten brak lęku ( teraz ma 5 miesięcy, to trochę za wcześnie :D). Ja dzięki paralotniarstwu miałem bardzo rozbudowane szkolenie z udzielania pierwszej pomocy. A według mnie tak szczegółowo powinni ludzie się uczyć np przy kursie na prawo jazdy.
    P.S. Ja im więcej czytałem o porodzie to tym bardziej się bałem o moją partnerkę 😀

    1. Taki szczegółowy kurs powinien być już w szkolnym programie nauczania. A na kursie na prawko obowiązkowo! A co do porodu, to juz tak jest że kobieta w ciąży urodzić musi 😉 Innej drogi “wyjścia” nie ma 😉

  6. To orawda co napisałaś. Ludzie często boją się udzielać pierwszej pomocy, wsparcia bojąc się odpowiedzialności. Często jednak od tego czy zostanie udzielona pomoc zależy ludzkie życie. Kurs pierwszej pomocy powinien przejść każdy człowiek.

  7. Tej wiedzy nigdy za dużo. Mam jednak wrażenie, że jej zdobywanie często spoczywa na naszych barkach, bo rzadko jesteśmy z pierwszej pomocy porządnie szkoleni.

  8. Nie zawahałabym się udzielić pomocy, ponieważ mam na ten temat wiedzę. Już rozmawialiśmy z dzieckiem o awaryjnych sytuacjach. Pomysł posiadania takiej nerki jest bardzo dobry. Myślę, że każdy z nas podczas podróży powinien mieć przy sobie podstawową apteczkę. Super artykuł.

  9. W dobie koronawirusa to już prawie wcale nie można liczyć na pomoc na ulicy, bo skoro przed pandemią ludzie bali się podejść, to teraz tym bardziej.
    Wczoraj natknęłam się na instagramie na wpis ratowników medycznych, którzy przyjechali udzielić pierwszej pomocy mężczyźnie leżącemu na przystanku. Okazało się, że był pijany, panów ratowników powitał głośnym “spier…” i dalej poszedł spać. To nakleili mu nad głową ładną karteczkę w stylu “tylko śpię, nie przeszkadzać”. 🙂

    Pozdrawiam,
    Karolina

    1. Z drugiej strony nie można mieć pewności, czy taka osoba pomocy nie potrzebuje. Dużo się czyta o znieczulicy, kiedy ludzie myślą że to pijany, a człowiek zasłabł. I nie udzielają pomocy….

  10. Podstawowa wiedza, którą każdy powinien mieć. A jeśli chodzi o dzieci warto je nauczyć jak postępować w różnych sytuacjach także ekstremalnych typu co mają zrobić, kiedy mama np. zemdleje w mieszkaniu czy na spacerze. Dzieci powinny wiedzieć jak wezwać pomoc i do kogo się zwrócić. Moi chłopcy np wiedzą, że jakby coś się stało w domu mają od razu biec do sąsiadki.

  11. No niestety, mało kto udziela pomocy w wypadkach. Nawet w zwykłej, błahej sprawie odwracają głowę, a co dopiero przy czymś tak poważnym. Mimo głośniego trąbienia w mediach o tym jak ważna jest pierwsza pomoc, nadal świamość jest dość niska. Wśród młodszych jest nieco inaczej, są bardziej skłonni pomagać.

  12. W pierwszej kolejności wiedzę zdobywam od…mojej mamy – pielęgniarki. Bylam świadkiem tego, jak ratowała naszego sąsiada, który dostał kilka strzałów w głowę. Moja mama, wybiegając z domu, by mu pomóc, działała niczym maszyna. Wiedziała, co musi zabrać i co zrobić. Sąsiad nie miał szansy przeżyć, ale przynajmniej nie umierał sam i została mu mimo wszystko udzielona pierwsza pomoc. W tej sytuacji najgorsze było to, że nikt poza moją mamą nie ruszył go ratować. W blokach (godz.20, środek tygodnia) nagle zgasły wszystki światła i ludzie udawało, że ich nie ma. Jasne, to była sytuacja ekstremalna, ale do osoby, która np.przewróci się na ulicy tez by pewnie nie podeszli…

    1. Ależ drastyczne wspomnienia… Aż mnie zmroziło. Możliwe, że ludzie po prostu się bali (piszesz o strzałach). Natomiast niestety potwierdzam, że na ulicy często nie podchodzą. Byłam jednak świadkiem kilku sytuacji, gdzie pomoc jednak była udzielana przez przypadkowych ludzi (wypadek motocyklisty, upadek ze schodów w kamienicy czy upadek na ulicy).

    2. Pamiętam, jak wybuchł gaz w bloku, dwa poziomy mieszkań runęły, moja mama też natychmiast zaczęła pomagać z sąsiadką, do czasu przyjazdu ekip ratunkowych, reszta ludzi tylko patrzyła, albo co gorsze przeszkadzała. Ale pielęgniarki z prawdziwego zdarzenia mają silny instynkt udzielania pomocy. Nie zawsze pierwsza pomoc to kontakt z poszkodowanych, już samo odsuwanie gapiów, udrożnienie drogi dla pogotowia, kwalifikuje się jako konieczna pomoc.

      1. Ludzie niestety moją często tendencje do “gapiostwa”. Najlepiej widać to na drodze przy mijaniu wypadku drogowego. Tworzą się fantomowe korki, bo każdy musi popatrzeć i fotkę zrobić. Wystarczy włączyć myślenie! Brawo dla mamy i sąsiadki za działanie!

  13. Bardzo ciekawie ujęty temat, wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak prawidłowo udzielić pierwszej pomocy, albo się wręcz tego boi. Mój syn zna numer 112 i wie co powinien powiedzieć przez telefon, gdyby musiał

  14. Sama nie bardzo jestem pewna swoich umiejętności, ale w momencie kiedy poraz pierwszy miałam styczność z osobą, która dostała ataku padaczki, przestałam się tym przejmować. Pomoc drugiej osobie jest najważniejszą i warto się szkolić w tym zakresie.

  15. W maju byłam na szkoleniu z pierwszej pomocy, co prawda byłam już wielokrotnie na takich zajęciach, ale zawsze można utrwalic temat i wiedzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.