Swarovski Kristallwelten – lśniące Kryształowe Światy Swarovskiego w muzeum w Wattens

Muzeum Swarovskiego w Wattens pod Innsbruckiem w Tyrolu to miejsce, którego nie można pominąć zwiedzając ten region Austrii. Ci, którzy nie byli, dopóki sami nie pojadą, niech nam na razie wierzą na słowo. Ale ponad 12 milionów odwiedzających od momentu jego powstania w 1995 roku również przemawia do wyobraźni. Komnaty Cudów lśnią, Olbrzym strzeże wejścia, a w parku słychać śmiech i widać radość na twarzach wszystkich. 

Do ostatniej chwili w dniu, w którym mieliśmy zaplanowane Kryształowe Światy Swarovskiego, zastanawiałam się czy warto w ogóle tam iść. W końcu tanio nie jest, jak to w Tyrolu. Do tego nie jestem wielką fanką biżuterii, a już szczególnie tego typu. Kryształki na szyi to raczej nie dla mnie. Muzeum jednak bardzo polecił nam przyjaciel, któremu niesamowicie się podobało. Uwaga spoiler! Piotrek potem powiedział, że dziwił mi się, że się zastanawiam. Szczególnie jak rano sprawdził kamery online przed wejściem. I miał rację, bo nie ma co się wahać tylko trzeba tam iść!

Zacznijmy jednak od początku. O co chodzi z tymi kamerami? W Swarovskim w Wattens jest zazwyczaj bardzo dużo ludzi. Szczególnie w wakacje i weekendy. My byliśmy we wrześniu w tygodniu i było praktycznie pusto. Do kasy nie czekaliśmy w ogóle, w środku była wycieczka niemieckich emerytów i kilka rodzin z dziećmi. Niesamowity komfort zwiedzania, jak nikt nikomu nie wchodził na głowę i w kadr. Ale podróże poza wysokim sezonem tak właśnie mają! Kamery live można podejrzeć na oficjalnej stronie muzeum.

My popełniliśmy strategiczny błąd wynikający właśnie z wahania czy warto i pojechaliśmy za późno. Wydawało się nam, że 4 godziny to będzie mnóstwo czasu. I co? Skończyło się na tym, że wyszliśmy równo z godziną zamknięcia i z wielkim żalem, że nie możemy zostać dłużej. Jeśli tak jak my lubicie zwiedzać powoli i cieszyć się miejscem, zarezerwujcie sobie tam cały dzień. Serio! A jeśli jedziecie z dziećmi to już w ogóle nie ma o czym mówić. Przejdźmy zatem do sedna, czyli: co tam w ogóle jest takiego ciekawego?

Komnaty Cudów we wnętrzu Olbrzyma

W 1995 roku, w setną rocznicę założenia firmy Swarovski, otwarto zupełnie nowe oblicze Kryształowych Światów. Powstała kraina blasku i fantazji. Olbrzym (Riese), przez którego wchodzimy do wnętrza, kryje dzieła różnych artystów w 17 Komnatach Cudów (Wunderkamern). Sami nie wiemy, czy lepiej nazywać to miejsce muzeum czy bardzie wystawą. Przekonajcie się i dajcie nam koniecznie znać.

Niebieska Sala (Blue Hall) to pierwsze miejsce po wejściu. Sprawia wrażenie wnętrza jaskini. To tu zaczyna się przygoda i pierwsze spojrzenie na to, co może czekać dalej. A będzie tylko lepiej!

Silent Light to miejsce wiecznej zimy i śniegu. Kryształowe drzewo na środku komnaty robi niesamowite wrażenie. W sali panuje ujemna temperatura (-10 stopni) i pada śnieg. Jest na prawdę ziiimmmnnnooo! Można przebywać tam tylko krótki czas, a wrażenie jest trochę jak w kriokomorze 😉 . Ale jest pięknie!

Kryształowa Kopuła (Crystal Dome) to komnata, która wciąga. Można tam zrobić przepiękne zdjęcia, można tam też choćby zorganizować ślub. Warto wejść samemu, poczekać chwilę (jeśli to możliwe) na pustą salę. Ilość luster ułożonych w kształcie kopuły właśnie sprawia wrażenie przebywania we wnętrzu kalejdoskopu (pamiętacie taką zabawkę z dzieciństwa? Ja uwielbiałam!). Albo też można poczuć się jak we wnętrzu rozpraszającego światło kryształu.

Into Lattice Sun pozwala na interakcję pomiędzy gościem i przestrzenią. Pozwala na zastanowienie się nad naszą pozycją we wszechświecie. Spojrzenia pod różnymi kątami dają zupełnie inne odczucia. A instalacja na ścianie przypomina miasto z wieżowcami widziane od góry. Niesamowite to jest.

Gotowi, by Kochać (Ready to Love) to najbardziej energetyczna i żywa komnata. Klimat z lat 70-tych, żywiołowa muzyka, ruszające się elementy i napis na schodach sprawiły, że to jedna z naszych ulubionych komnat. Tu rządzi serce, taniec i dobra energia. Aż nie chce się iść dalej.

Lodowe Przejście (Ice Passage) Nie przegapcie go biegnąc za szybko. W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że to tylko korytarz, którym idzie się do kolejnej komnaty. A tymczasem… pod nami pęka lód. Wrażenie optyczne potęgują niepokojące trzaski i skrzypienie. Przechodziliśmy tamtędy kilka razy, tak nam się to podobało.

Transparentna Nieprzezroczyustość (Transparent Opacity) chyba najmniej nas zaintrygowała. To miejsce inne niż pozostałe komnaty. Jedna część to prace pokazujące różnorodność kryształu, druga to Formacje Emocjonalne które mają być podróżą wgłąb siebie, a mnie szczerze mówiąc przypominały jedną z kobiecych części ciała… To jedyna komnata, która do nas nie przemówiła. Ale nie jest powiedziane, że Wam się nie spodoba.

Chandelier of Grief to jedna z najbardziej sptektakularnych prac Yayoi Kusama. Centralnym elementem tej lustrzanej instalacji jest obrotowy żyrandol z kryształu Swarovskiego. W połączeniu ze specyficznym ułożeniem luster (jakby w labiryncie) stwarza to wrażenie nieskończoności. Jednocześnie do pomieszczenia może wejść tylko kilka osób, inaczej nie da się zobaczyć tego efektu.

Studio Job Wunderkammer to cudownej urody kolejowa kryształowa makieta. Pociąg jeździ, zima lśni bajkowymi kryształami, detale są niesamowite. Staliśmy tam chyba z pół godziny i po prostu patrzyliśmy. A z każdą chwilą odkrywaliśmy coraz to nowe ciekawostki.

La Primadonna Assoluta to komnata, która została poświęcona w całości występowi słynnej sopranistki Jessye Norman. Olbrzymi naturalny kryształ górski z Madagaskaru, imponujący w swojej archaicznej wielkości, stanowił kontrapunkt dla stworzonej przez człowieka formy sztuki muzyki i głosu. Można zatrzymać się i po prostu posłuchać pięknego śpiewu.

Eden to świetlny, kryształowy las. Można zgubić się w labiryncie, ma się też wrażenie nieskończoności poprzez obecność luster na wszystkich ścianach. To było niesamowite wyzwanie fotograficzne. Piotrek i Młody wykazali się niesamowitą cierpliwością, czekając pół godziny w towarzystwie Primadonny z poprzedniej komnaty aż zrobię idealne zdjęcie 😉

FAMOS to 4 architektoniczne ikoniczne budynki prezentowane w krystalicznym wymiarze. Taj Mahal w Agrze, Piramida Cheopsa w Gizie, Empire State Building w Nowym Jorku i Mauzoleum Lenina w Moskwie zyskują zupełnie nowy wymiar. Piramida Cheopsa waży 105 kilogramów, a Empire State Building składa się z 386 pojedynczych części. Subtelne, dowcipne filmy wideo widać po zajrzeniu wgłąb eksponatów. Wspaniałość jest przedstawiana w odpowiedniej perspektywie dzięki sprytnemu humorowi.

55 Milionów Kryształów (55 Million Crystals) to miejsce, gdzie można usiąść i podziwiać połączenie muzyki, światła, obrazu i nowoczesnej technologii. Obrazy na ścianie zmieniają się w ledwo dostrzegalny sposób i dają efekt medytacyjny.

Bohaterowie Pokoju (Heroes of Peace) Co każdy z nas może dać światu? Jaki wnieść wkład w pokój na świecie? Naturalnej wielkości hologramy wielkich postaci, Bohaterów Pokoju, przemawiają tu do gości. 

El Sol czyli Słońce. 2880 wykonanych na zamówienie kryształów i kula z diod LED tworzą dynamiczną powierzchnię przypominającą słońce. Konstrukcja opiera się na nowoczesnych technologiach. Zanim rysunki były gotowe, potrzebne były trzy miesiące projektowania i rozwoju, a wykonanie grafiki zajęło technikom ponad 350 godzin. Inspiracją natomiast była geometria piramid Azteków i Majów.

Timeless to ponadczasowy obszar opowiadający historię Swarovskiego w różnych aspektach. To ekscytujące, jak wiele pięknych rzeczy było stworzone na scenę, ekran czy wybiegi. I są tak piękne, że nadal chciałoby się je ubierać. 

A to nasze subiektywne wybory najciekawszych komnat:

Piotrek TOP3:

  • El Sol
  • Zima (Silent Light)
  • FAMOS

Młody TOP3:

  • Zima (Silent Light)
  • Makieta (Studio Job Wunderkammer)
  • Ice Passage

Roksana TOP3:

  • El Sol
  • Ready to Love
  • Makieta (Studio Job Wunderkammer) 

Sklep który jest sztuką – Swarovski Concept Store

Po wyjściu z Komnat Cudów płynnie przechodzimy do jednego z największych salonów sprzedaży Swarovski na świecie. Spektakularne ekspozycje, artystyczne instalacje, to jakby kolejna komnata w muzeum. Można tam dalej przechadzać się i podziwiać kryształowe cuda. I zrobić sobie anielskie zdjęcie 😉 To zupełnie inny poziom niż inne znane nam tego typu sklepy.

Ogród jakiego nie widzieliście

Po wyjściu z wnętrz koniecznie pójdźcie do ogrodu. Będzie Was czekać milion zachwytów. Najbardziej znane miejsce to staw z kryształowymi chmurami, ale odkryjcie też inne fantastyczne miejsca. Godzina to minimum, ale tylko na spacer. Nie będzie czasu na odpoczynek na ławeczce i relaks nad stawem. Dlatego na ogród zostawcie sobie 2 godzinki, weźcie wodę i jakąś przekąskę i włączcie tryb slow.

Staw z Kryształową Chmurą (Crystal Cloud)

Obejrzeliśmy sporo zdjęć i mamy jeden wniosek. Nie jest to obiekt wybitnie fotogeniczny. Praktycznie niemożliwe jest oddanie jego uroku na zdjęciach. Zyskuje plus milion na żywo. Wtedy dzieje się cała magia. Dookoła stawu są miejsca do siedzenia, warto tam na chwilę odpocząć. Robi wrażenie, to bez wątpienia. To mistyczne arcydzieło o powierzchni około 1400 metrów kwadratowych jest największym tego typu dziełem na świecie. Kryształowa chmura składa się z około 800 000 ręcznie montowanych kryształów Swarovskiego. 

Karuzela z kryształami

Wspaniałe miejsce ozdobione 15 milionami kryształów Swarovskiego. Otwarte dla wszystkich, ucieszy dzieci i dorosłych. Można jeździć ile się chce, atrakcja jest w cenie biletów. Młody był tak zachwycony, że jechaliśmy chyba z 10 razy. Położona w południowo-zachodnim narożniku Ogrodu, Karuzela łączy się z innymi instalacjami rodzinnymi, w tym „Labiryntem”, czteropiętrową wieżą zabaw i placem zabaw na świeżym powietrzu.

Plac zabaw i wieża

Miejsce zabaw dla mniejszych i większych. Zadaszona czteropoziomowa wieża z linarium i zjeżdżalniami oraz rewelacyjny przeogromny i świetnie zaprojektowany plac zabaw na świeżym powietrzu zadowolą nawet najbardziej wymagające dzieci. A rodzice będą mogli chwilę odpocząć. Tam na prawdę zejdzie Wam sporo czasu. Weźcie to pod uwagę przy planowaniu. 

Labirynt

Jeden z piękniejszych obszarów parku, tuż obok karuzeli. Z lotu ptaka ma kształt dłoni, zaprasza do zabawy i poznania wszystkich zakamarków ogrodu.

Sztuka w ogrodzie

Co krok natkniecie się na sztukę w ogrodzie. Kryształowy słoń, ogród alpejski, łapacz snów i całe mnóstwo innych instalacji. Rozglądajcie się uważnie, aby ich nie przeoczyć.

Informacje praktyczne

  • na terenie jest duży darmowy parking
  • warto sprawdzić kolejkę do kasy na kamerce online
  • znacznie mniej ludzi jest poza wakacjami i w tygodniu
  • warto zarezerwować sobie cały dzień, żeby się nie spieszyć i nie żałować, że na coś zabrakło czasu
  • otwarte codziennie 9-19 
  • bilety w cenie 19 EUR dorośli, 6 EUR dzieci od 6 do 17 lat, młodsze wchodzą gratis
  • dojazd jest bardzo łatwy, już z autostrady pod Innsbruckiem prowadzą nas tam drogowskazy, z Innsbrucka w sezonie kursuje tez specjalny autobus
  • na miejscu jest restauracja (choć my z niej nie korzystaliśmy, więc nie wiemy co i jak)

I prosimy, nie planujcie zwiedzania w deszczowy dzień, bo to przecież muzeum. Odbierze Wam to możliwość spędzenia cudownego czasu w Ogrodzie. 

Czy warto pójść do Muzeum Swarovskiego?

No jasne że warto! Nie ma się tu co rozpisywać, bardzo szczegółowy opis i zdjęcia macie wyżej. Podsumowując, miejsce robi efekt WOW i naszym zdaniem jest must see Tyrolu. Po prostu!

Komentarz Dodaj swój

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.