Czy znacie to uczucie, kiedy zmęczeni po prostu wsiadacie w samochód i nagle, zaledwie kilka godzin drogi od domu, trafiacie do świata, który pachnie rozgrzaną słońcem ziemią, słodkim miodem i wolniejszym czasem? Jeśli nie, to znaczy że czas lepiej poznać ziemię lubuską!
Województwo lubuskie przez lata było dla nas praktycznie nieodkryte. Nie wiedzieliśmy o nim właściwie nic. Podczas tej zbyt krótkiej podróży okazało się, że są tam miejsce nieoczywiste, uciekające od masowej turystyki, gdzie czekają kameralne winnice ukryte wśród wzgórz i małe pasieki, w których czas odmierza bzyczenie pszczół.
Zapraszamy Was na spacer po Lubuskim Szlaku Wina i Miodu. Ostrzegamy jednak, że po tej lekturze od razu nabierzecie ochoty na niespieszne celebrowanie życia!
Dlaczego warto pojechać akurat w Lubuskie? (I dlaczego tak późno je odkryliśmy?!)
Lubuskie ma w sobie coś z tajemnicy. Kiedy wjeżdża się w te rejony, uderza przede wszystkim wszechobecna zieleń, ponieważ lasy zajmują tu niemal połowę powierzchni! Ale prawdziwa magia zaczyna się wtedy, gdy zjeżdża się z głównej trasy. Region ten posiada najstarsze i najbogatsze tradycje winiarskie w Polsce, sięgające XII wieku. Unikalny mikroklimat sprawia, że tutejsze wzgórza rodzą winogrona, z których lokalni pasjonaci tworzą wina potrafiące zaskoczyć niejednego konesera.
To idealny kierunek na podróż w duchu slow. Nie ma tu pośpiechu, nie ma odhaczania kolejnych punktów z przewodnika. Jest za to przestrzeń na rozmowę, chłonięcie widoków i smakowanie życia.
Musimy szczerze przyznać, że do tej pory jakoś nigdy te tereny nie były w kręgu naszych zainteresowań. Wydawało nam się trochę, że co tam może być ciekawego? O ironio, ludzie podobnie myślą o naszej rodzinnej Łodzi, z czym od lat polemizujemy, a jednak sami się na to w tym przypadku złapaliśmy. Los zdecydował za nas i Polska Organizacja Turystyczna zaprosiła nas do odkrywania tych terenów. Na szczęście! I zastanawiamy się, czemu dopiero teraz tam dotarliśmy, skoro jest tam tak wspaniale?
Gdzie zatrzymać się na szlaku? Oto miejsca, które skradły nasze serca
Lubuski Szlak Wina i Miodu zrzesza kilkadziesiąt wyjątkowych punktów, od maleńkich, rodzinnych pasiek, przez butikowe winnice, aż po kompleksy pałacowe. Każde z tych miejsc pisze własną, niepowtarzalną historię i ma zupełnie inny klimat. Jesteśmy pewni, że każdy, niezależnie od tego, czy szuka luksusowego SPA, czy rzemieślniczej autentyczności, znajdzie tu swój własny, ulubiony zakątek.
Zamiast jednak zarzucać Was długą listą adresów, postanowiliśmy wybrać kilka miejsc, które odwiedziliśmy podczas naszej podróży i które skradły nasze serca najbardziej. Co nie znaczy, że inne miejsca nie są równie wspaniałe, jest ich jednak tak dużo na tym szlaku, że nie da się w kilka dni odwiedzić wszystkich. Jeśli macie jakieś super polecenia, zawsze możecie dać nam o nich znać choćby w komentarzu.
Gdzie ule mają duszę: Skansen Pszczelarski koło Kostrzyna nad Odrą
Naszą podróż zaczynamy od miodowej strony szlaku, bo to właśnie miód, obok wina, jest płynnym złotem tego regionu. Pierwszym odkryciem jest Skansen Pszczelarski w Kostrzynie nad Odrą. To niesamowite miejsce, które pozwala dosłownie dotknąć przeszłości. Kiedy spaceruje się wśród zabytkowych, drewnianych uli, można poczuć unoszący się w powietrzu zapach wiekowego drewna i wosku.






To nie jest nudne muzeum za szybą, to opowieść o dawnym rzemiośle, o bartnikach i o tym, jak niesamowitą rolę pszczoły odgrywały w życiu naszych przodków. Człowiek wychodzi stamtąd z ogromnym szacunkiem do natury. Przewodnik pozwala przenieść się w czasie i zrozumieć o co w tym całym pszczelarstwie chodzi.


Pszczelarnia Słodnik: Zamknąć lubuskie lato w słoiku miodu
Na szlaku czeka kolejna perełka, Pszczelarnia Słodnik. O ile skansen uczy historii, o tyle tutaj dotykamy żywej, współczesnej pasji. Gospodarze to ludzie, którzy o pszczołach potrafią opowiadać godzinami, a ich miłość do tych owadów jest wręcz zaraźliwa.




Miód, którego tu spróbujecie, nie ma nic wspólnego z tym ze sklepowych półek. Próbowany prosto z pasieki, pachnący lubuskimi akacjami, ma w sobie esencję tutejszego lata. To idealny moment, by zwolnić bieg i po prostu delektować się chwilą. A jeśli tylko chcecie, można u nich zostać na noc albo zrelaksować się w saunie na wyłączność.




Pałacowy luksus i zapach winogron: Pałac i Winnica Mierzęcin
Czas przenieść się do świata, gdzie elegancja spotyka się z tradycją. Pałac Mierzęcin to miejsce, które zachwyca od pierwszego wejrzenia. Wyobraźcie sobie pałac otoczony gigantycznym, romantycznym parkiem. Sam spacer alejkami wśród zieleni i koni potrafi wyciszyć nawet najbardziej zestresowaną głowę.




Jednak największym skarbem Mierzęcina jest jego własna winnica, jedna z największych i najpiękniej położonych w kraju. Rzędy winorośli ciągnące się po horyzont tworzą iście toskański krajobraz. Co ciekawe, wino jest tu obecne na każdym kroku.




Możecie nie tylko spacerować między krzewami i degustować gotowe trunki w tutejszej piwniczce, ale też skorzystać z unikalnego Winnego SPA. Kąpiel w winie czy peeling z pestek winogron po całym dniu podróży to relaks, na który po prostu warto sobie pozwolić.
Tam, gdzie bije serce szlaku: Lubuskie Centrum Winiarstwa
Żeby dobrze zrozumieć fenomen lubuskiego winiarstwa, trzeba odwiedzić Lubuskie Centrum Winiarstwa w Zaborze. To nowoczesny, przepięknie zaprojektowany obiekt, który stanowi oficjalne serce całego szlaku. Znajdziecie tu ekspozycję, która w prosty i angażujący sposób tłumaczy, jak powstaje wino i dlaczego to właśnie ten region stał się polską stolicą enoturystyki.



To doskonała baza wypadowa. Na miejscu możecie zobaczyć mapę wszystkich lubuskich winnic, porozmawiać z ekspertami i kupić butelkę trunku od lokalnych rzemieślników, którzy nie prowadzą masowej sprzedaży.


Winnica Miłosz w Łazie: Tam, gdzie wino ma duszę i swoją historię
Zupełnie inny klimat odnajdziecie w Winnicy Miłosz w Łazie. To przeciwwaga dla wielkich majątków pałacowych, esencja autentyczności i rzemieślniczego kunsztu. Winnica prowadzona jest z olbrzymim sercem i poszanowaniem natury.





Tutaj nie ma dystansu. Podczas degustacji siadacie przy stole z winiarzem, słuchacie o tym, jak walczył z wiosennymi przymrozkami i jak dojrzewały grona szczepu Solaris czy Pinot Noir. Wino pite w takim miejscu, z widokiem na zachodzące nad winoroślami słońce, smakuje po prostu niezapomnianie. Serio!



Kiedy region zamienia się w festiwal: Winobranie i Otwarte Piwnice
Choć Szlak Wina i Miodu można odkrywać w ciszy i spokoju, są w roku momenty, kiedy całe województwo wybucha niesamowitą, radosną energią. Jeśli chcecie połączyć zwiedzanie z hucznym świętowaniem, musicie zaplanować podróż wokół tych dwóch wyjątkowych wydarzeń.


Prawdziwym świętem wina, z którego region słynie w całej Polsce, jest wrześniowe Winobranie w Zielonej Górze. Na kilka dni miasto całkowicie zmienia swoje oblicze, a symboliczne klucze do bram przejmuje Bachus (bóg wina). Ulice wypełniają się domkami winiarskimi, koncertami i gwarem. Najbardziej wyczekiwanym momentem jest jednak barwny, huczny Korowód Winobraniowy. To niesamowity spektakl pełen teatru, muzyki, platform przygotowanych przez lokalne winnice i uśmiechniętych ludzi. Z Zielonej Góry ruszają też wtedy specjalne Winobusy, które dowożą chętnych prosto na winne plantacje. Atmosfera tego wielkiego, miejskiego święta jest po prostu nie do podrobienia! Byliśmy, uczestniczyliśmy.

Z kolei dla poszukiwaczy bardziej kameralnych, ale niezwykle klimatycznych wrażeń idealny będzie majowy Festiwal Otwartych Piwnic i Winnic. Zielona Góra skrywa pod swoimi kamienicami prawdziwe skarby, zabytkowe, murowane, historyczne piwnice winiarskie, które na co dzień są niedostępne.

Podczas festiwalu te klimatyczne, oświetlone blaskiem świec podziemia otwierają swoje ciężkie drzwi. W każdej z nich gości inny winiarz, a Wy możecie spacerować od piwnicy do piwnicy, próbować trunków, rozmawiać z twórcami i chłonąć klimat dawnej, winiarskiej Zielonej Góry.


Jak „ugryźć” ten szlak? Wskazówki praktyczne
Kiedy jechać?
Szlak jest piękny od maja do października. Jeśli lubicie gwar i świętowanie, wybierzcie wrzesień, kiedy w Zielonej Górze odbywa się słynne Winobranie lub przełom kwietnia i maja na Festiwal Otwartych Piwnic. Jeśli wolicie ciszę, idealny będzie czerwiec lub lipiec.
Logistyka:
Mniejsze winnice i pasieki warto wcześniej uprzedzić o swojej wizycie telefonicznie, gospodarze często pracują w terenie i chcą mieć pewność, że będą mieli dla Was czas.
Bagażnik:
Przed wyjazdem upewnijcie się, że macie sporo wolnego miejsca w bagażniku. Gwarantujemy, że wrócicie z zapasem miodów, win i lokalnych serów!
Gdzie spać? Klimatyczne noclegi.
Macie do wyboru różne opcje. Bardziej luksusowe, jak Pałac Mierzęcin z basenem i SPA, lub kameralne i bliższe naturze agroturystyki bezpośrednio na terenach mniejszych winnic. Oczywiście oprócz szeroko dostępnych klasycznych hoteli czy apartamentów, których w okolicy jest sporo.
Lubuski Szlak Wina i Miodu udowodnił nam jedno, nie trzeba szukać toskańskich wzgórz, by poczuć prawdziwą magię slow travel. Wszystko to mamy na wyciągnięcie ręki, w regionie, który wciąż pozostaje cudownie nieodkryty przez wielkie tłumy.
Z tej podróży wracamy bogatsi o smaki, ale przede wszystkim o spokój. O wspomnienie wieczorów spędzonych na rozmowach z ludźmi, którzy w swoją pracę wkładają całe serce, o zapach dojrzewających winogron i słodycz prawdziwego miodu. Lubuskie nas ujęło, rozpieściło nasze zmysły i pokazało, że polska potrafi zachwycać i zaskakiwać.
Mamy nadzieję, że dacie się namówić na tę podróż. Obiecujemy, że zakochacie się w tym zielonym zakątku Polski tak samo jak my! Planujemy tam wrócić na dłużej i dokładniej odkryć te tereny, bo warto!
Materiał zrealizowany podczas podróży studyjnej „Lubuski Szlak Wina i Miodu” na zaproszenie Polskiej Organizacji Turystycznej.
