Dubrownik – jak zwiedzić go taniej. Czy to możliwe?

Dubrownik. Miasto, które jedni polecają jako obowiązkowe do zobaczenia, a inni mówią, że tłum i szkoda czasu. To jedno z tych miejsc, gdzie trzeba iść na kompromis i dobrze zaplanować wizytę, żeby skorzystać na 100%. To również jedno z tych miejsc, gdzie trzeba dość głęboko sięgnąć do kieszeni, bo jest drogo. Bardzo drogo. Choć pewne koszty da się zmniejszyć, to jednak Dubrownik całym sobą mówi „tanio już było”. To też perła Dalmacji, piękna, majestatyczna, wpisana na listę UNESCO nie bez powodu. Miasto kontrastów, które choć jeden raz warto zobaczyć.

Zwiedzaliśmy Dubrownik w pierwszej połowie maja 2025, opowiemy Wam jak wyglądała nasza wizyta, co zwiedzaliśmy, a co odpuściliśmy. I czego nie zobaczyliśmy, a chcieliśmy (i z tego powodu było trochę napięcia w samochodzie, bo rodzinne podróże to nie tylko śmiech i zabawa, ale czasem też nerwy oraz nieporozumienia).

Pokażemy Wam też trochę Dubrownika zaskakującego (a przynajmniej nas to zaskoczyło), a jednocześnie pięknego i takiego zwyczajnego. Zwiedzanie Dubrownika przypominało nam zwiedzanie Wenecji, podobnie kluczowe było planowanie i odpowiednia ilość czasu. Może właśnie dzięki temu i Wenecję i Dubrownik wspominamy absolutnie cudownie. Jesteśmy w tych miastach zakochani i wrócimy z wielką przyjemnością. A jeśli jesteście ciekawi jak dobrze zaplanować zwiedzanie Wenecji, to zapraszamy do tego wpisu: LINK

Dlaczego w Dubrowniku trzeba iść na kompromis?

To miejsce jest tak bardzo turystyczne, że nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Jeśli liczycie na letnie spokojne popołudnie z kawą w dubrownickim restauracyjnym ogródku ze scenerią jak z romantycznego filmu to musimy Was rozczarować. Na ten sam pomysł wpadło tysiące osób. Nie ma co się dziwić, że w miejscach turystycznych w sezonie są też inni turyści. Będzie zatem pewnie zupa z ludzi zamiast kawy. I tu wkraczają kompromisy. Bo jesteśmy przykładem, że da się zwiedzać Dubrownik z przyjemnością. Dla porównania dwa zdjęcia Stradun, zrobione rano (ale nie o świcie, bez przesady) i wcześnym popołudniem. Jest różnica? Zatem jeśli chcecie zobaczyć Dubrownik bez tłumu, idziecie na starówkę albo rano, albo pod wieczór w czasie, kiedy nie ma jednodniowych turystów. Byliśmy i tak i tak, obydwie opcje polecamy.

Wieczorem widzieliśmy cudowny zachód słońca, a rano rozkładanie kramów i ryneczek z lokalnymi produktami. Tak jak w ciągu dnia w charakterystycznych lokalizacjach (np. schody znane z Gry o Tron, brama Pile czy okolice fontanny Onufrego) nie dało się zrobić sensownego zdjęcia, tak rano nie było to właściwie żadnym problemem. Pamiętam, że to samo było w Wenecji. O 8 rano plac św. Marka był pusty, o 10 pękał w szwach.

Żeby takie zwiedzanie było możliwe, najlepiej jest nocować w Dubrowniku. O tym, jak to zorganizować napiszemy za chwilę, bo tu też jest kilka haczyków i istotnych kwestii. Naszym zdaniem jednodniówka w Dubrowniku mija się z celem, bo tylko się umęczycie zwiedzając razem ze wszystkimi w tych samych godzinach, a nie poczujecie klimatu miasta. Nie zakochacie się w nim, bo piękno przesłonią Wam inni ludzie i irytacja na to wszystko.

Pierwszy raz w Dubrowniku – co zobaczyć?

Oczywiście jak każde miasto, Dubrownik ma listę miejsc, które według wyszukiwarek na pewno trzeba zobaczyć. Zawsze warto to zweryfikować i jednak dopasować do siebie, swoich potrzeb i stylu zwiedzania. My odpuściliśmy muzea (o jednym nie wiedzieliśmy, że istnieje, nie wiem jakim cudem, ale akurat to bym zobaczyła ze względu na zainteresowania zawodowe). Powiemy Wam, co my wybraliśmy i dlaczego oraz jak ogarnąć zobaczenie tych miejsc tak, żeby nie oglądać tylko pleców innych ludzi.

Fort Lovrijenac – forteca na skale

Zaczęliśmy zwiedzanie od Fortu Lovrjienac, który doskonale widzieliśmy z okien naszego noclegu. W odległości 10 minut spaceru dotarliśmy do wzgórza przy forcie, na które należy się wspiąć. Nie są to Himalaje, więc spokojnie, każdy da radę.

Już wcześniej kupiliśmy przez internet bilety na mury miejskie, obejmują one też wejście na Fort Lovrijenac, więc przy kasie pan je zeskanował i weszliśmy (nie ma znaczenia czy najpierw pójdziecie na mury czy do fortu). Spacerując tam możecie podziwiać widok na całą starówkę Dubrownika z jednej strony, a na pięknie położoną w malowniczej małej zatoczce plażę Šulić z drugiej (na którą potem na chwilę zeszliśmy zamoczyć nogi, dość zabawnie wyglądałam w długiej czerwonej sukience pośród pań w skąpych bikini 😉 ).

Z innej plaży po drugiej stronie fortu, tej bliżej bramy Pile, przy samych murach starówki były organizowane wyprawy kajakowe. Pytaliśmy o nie, grupa pływa z przewodnikiem około 2 godziny i ogląda piękne miejsca z wody. Ciekawa opcja, choć my tym razem nie skorzystaliśmy. Na wzgórzu pod fortem można sobie usiąść na skałach i zrobić chwilę przerwy podziwiając na prawdę cudowne widoki (znajdzie się nawet trochę cienia, co w Dubrowniku jest na wagę złota).

Stare Miasto Dubrownika – zwiedzanie i jedzenie

Z Fortu Lovrijenac już tylko kilka kroków dzieli Was od wejścia na Stare Miasto przez historyczną bramę Pile. I znowu, po raz pierwszy wchodziliśmy tam wczesnym popołudniem i ludzi było tyle, że zdjęcia bramy nawet nie próbowaliśmy zrobić wiedząc że będziemy tu następnego dnia rano. Chcieliśmy zapoznać się z okolicą, żeby wiedzieć, jak rano się sprawnie poruszać po miejscach, które nas interesują. Przeszliśmy się po Stradun, ale głównie to wchodziliśmy w boczne uliczki, gdzie nawet w szczycie ruchu było dość pusto. Po co w ogóle pchaliśmy się zatem na stare miasto w godzinach największego natężenia? Bo chcieliśmy wejść na mury miejskie. Ale o tym za chwilę.

Ukryte spokojne zakątki Dubrownika

W historycznym centrum, wewnątrz murów miejskich najbardziej warto po prostu się zgubić i szukać klimatu Dubrownika. Dzięki temu znaleźliśmy mały skwerek, gdzie można było chwilę odpocząć w spokoju. W północno-zachodnim rogu, pod twierdzą Minčeta (na nią wejdziecie tylko z murów) jest bardzo ciekawy zakątek. Ogólnodostępne boisko sportowe i mały placyk (Stone Oasis w Google). Totalne zaskoczenie i zauroczenie. Zupełnie inny klimat niż na zatłoczonym Stradun.

Z kolei po przeciwnej stronie starego miasta, przy murach od południowej strony, znajdziecie mały plac zabaw (Old City Playground w Google). Bawiły się na nim lokalne dzieci, a ich tatusiowe siedzieli na ławeczce nieopodal. Takie perełki fajnie jest odkryć.

Jakoś za to zupełnie umknęło nam, że w Dubrowniku jest najstarsza w Europie działająca apteka, i nie poszliśmy, czego akurat bardzo żałujemy. Tuż za bramą Pile jest wąskie przejście do klasztoru Franciszkanów, tam właśnie jest też ta apteka. Można w niej normalnie zrobić zakupy!

Nieoczywiste sposoby na jedzenie w Dubrowniku

Wchodząc bramą Pile od razu traficie na Wielką Fontannę Onufrego. Warto mieć ze sobą butelkę lub bidon, bo woda w niej jest pitna i można uzupełnić zamiast kupować w sklepiku (sposób na oszczędność dość spory).

Po drugiej stronie Starego Miasta, zaraz za wyjściem za bramą Ploce jest Babić Pekara. Kupowaliśmy tam burki i inne wypieki, wszystko było świeże, ciepłe i pyszne. Widzieliśmy później opinie w internecie i są różne, my trafiliśmy tam z przypadku nie sprawdzając ich za bardzo i wróciliśmy kolejnego dnia. W porównaniu z burkami z innych miejsc (a trochę ich w Chorwacji i Czarnogórze zjedliśmy), te były dla nas najlepsze. To tez dużo tańszy sposób na posiłek niż restauracja, a i dla nas przyjemniejszy. Można usiąść w dowolnym miejscu i zjeść w spokoju (mając do tego wodę uzupełnioną w fontannie), zamiast tłoczyć się w restauracji na Starym Mieście i płacić za to krocie.

W okolicy bramy Ploce warto jeszcze zjeść pyszne lody. Są tam często kolejki, ale idzie sprawnie. Lodziarnia nazywa się Peppino’s Gelato Garden. Lody tanie nie są, ale w upalny dzień przyjemnie się nimi można ochłodzić. Niektóre są bardzo słodkie, więc uważnie wybierajcie smaki.

Stary Port – dawna potęga Dubrownika

Na dubrownickim Starym Mieście warto pospacerować po Starym Porcie. Oczywiście znajdziecie tu dziesiątki stoisk oferujących przeróżne wycieczki po okolicy, głównie po wodzie. Najbardziej jednak warto pójść wzdłuż murów na sam koniec, na molo.

Kilka ławeczek pozwala na chwilę odpoczynku i podziwianie widoków z innej perspektywy. My byliśmy tam rano i było bardzo spokojnie, mało ludzi i piękna pogoda pozwalały cieszyć się chwilą. Jest tam też zejście na małą kamienistą plażę, na której kilka osób się opalało i kąpało. W okolicy jest też muzeum morskie i oceanarium, które jednak tym razem odpuściliśmy.

Najsłynniejsze schody Dubrownika

Gdzie znaleźć TE schody z Gry o Tron? Na mapie są oznaczone jako Historic Stairs, znajdują się bliżej „morskiej” strony murów w okolicy Starego Portu. Wyglądają na żywo rzeczywiście pięknie, żeby zrobić dobre zdjęcie warto iść tam jak najwcześniej rano.

A w ich bliskiej okolicy trafiliśmy na uliczny market, gdzie kupiliśmy trochę pamiątek (tržište – Market Sq / Plaza Del Mercado). Z rozmów ze sprzedawcami dowiedzieliśmy się, że są to lokalne, ręcznie robione wyroby. Mydełka, słodycze, różne piękne drobiazgi.

Mury Miejskie i Buža Bar na klifie

Mury Miejskie Dubrownika to coś, co naszym zdaniem koniecznie trzeba zobaczyć. Wejście jest bardzo drogie, nie ma co się czarować, ale warto. Bilety kupiliśmy wcześniej przez internet (ale można też kupić na miejscu przy wejściu). Nie wyrzucajcie ich, bo w połowie trasy w okolicy Starego Portu sprawdzano je nam ponownie. Na mury można wejść w kilku miejscach, jednak najbardziej popularne i najłatwiejsze do znalezienia jest wejście zaraz za bramą Pile. Ruch na murach jest jednokierunkowy, są znaki, więc się nie pogubicie. Obserwacja z góry miejsc, które widzieliśmy wcześniej na dole jest bardzo ciekawa. Krajobraz zmienia się w zależności w jakim miejscu murów jesteście. Od wody i okolicznych wysepek, po ludzi skaczących ze skał, Stary Port i cudowne dachy Dubrownika.

Po „morskiej” stronie murów można z góry zobaczyć Buža Bar. Wejście do niego jest z poziomu Starego Miasta, przez dość ukryte w murach przejście. Piwo kosztuje tam miliony monet, ale widok wynagradza i jest to tańsza opcja, jeśli nie chcecie wchodzić na mury. Odpuściliśmy piwo, zajrzeliśmy potem na chwilę zobaczyć tylko widok, nikt nas nie wyrzucił i nie nakrzyczał za to. Panuje tam bardzo luźna plażowa wręcz atmosfera, ale dla nas było trochę za tłoczno, bo to idealne miejsce na oglądanie zachodu słońca, a akurat w złotej godzinie tam zajrzeliśmy. Jest tam też skalisty klif, z którego śmiałkowie skaczą do wody. Wymaga to dużo odwagi, część osób dość długo się wahała czy w ogóle skoczyć. Dość długo staliśmy i z poziomu murów obserwowaliśmy ten spektakl. Udało się też zrobić kilka ciekawych zdjęć.

Mury mają długość niecałych 2 km, grubość między 4-6 metrów, mnóstwo wież i wieżyczek. Nie ma tam jednak za bardzo cienia, więc trzeba mieć wodę i nakrycie głowy zwłaszcza w słoneczny dzień. Polecamy jednak (jeśli tylko macie taką możliwość) pójść na mury jak niebo jest trochę zachmurzone. Nie będzie to tak męczące, a i zdjęcia wyjdą lepsze. My celowaliśmy w czas około 2 godziny przed zamknięciem, ale niebo nam chyba sprzyjało i się zachmurzyło delikatnie, weszliśmy więc nieco wcześniej. Nie spieszyliśmy się, robiliśmy mnóstwo zdjęć, ludzi było dość mało (przypominamy że był początek maja, w wakacje nie ma gdzie szpilki wsadzić), więc było to możliwe. Na murach spędziliśmy ostatecznie ponad 3 godziny.

Warto też znać historię czerwonych dachów Dubrownika. To miasto historycznie wcale nie było czerwone. Można powiedzieć, że było białe (a w rzeczywistości po prostu jasne, beżowo-piaskowe). Jednak podczas wojny na Bałkanach Dubrownik został zbombardowany praktycznie w całości, ostało się niewiele budynków. Podczas odbudowy łatwiej dostępna była czerwona dachówka, i od tego czasu miasto już na zawsze zmieniło swoje oblicze. W kilku miejscach można zobaczyć kontrast pomiędzy starymi i nowymi dachami. Częściowo też na nowe dachy położono uszkodzoną starą dachówkę probując zachować dawny charakter dachów. Znając tą historię, odbiór tego miejsca jest zupełnie inny. Nic nie jest dane na zawsze, a wojna nie wybiera.

Przepięknie też mury prezentują się z zewnątrz, otoczone parkiem założonym w miejscu dawnej fosy. Tam też są ławeczki, gdzie można usiąść i obserwować życie miasta. Znajdzie się też niewielki plac zabaw.

Najlepszy punkt widokowy na Dubrownik

Wszyscy piszą, że najlepszy widok na Dubrownik jest ze wzgórza Srd. Tego nie możemy w 100% potwierdzić, bo ostatecznie na wzgórze nie dotarliśmy. Chcieliśmy pojechać na nie samochodem, ale odpuściliśmy ze względu na niezbyt dobrą (podobno) drogę. Na filmach innych użytkowników internetu widzieliśmy że jest bardzo wąsko i momentami trudno się minąć. A ponieważ planowaliśmy jechać około 11, prawdopodobieństwo zwiększonego ruchu i problemów było duże. Odpuściliśmy, żeby nie uszkodzić auta i nie zepsuć sobie dalszej części wyjazdu.

Dubrownik był tylko jednym z przystanków naszego road tripu. Na zdjęciach widok rzeczywiście prezentuje się ładnie. Ale albo trzeba słono zapłacić za wjazd kolejką, albo kawał drogi iść pieszo pod górę albo jechać samochodem wspomnianą wcześniej drogą. Stwierdziliśmy, że wielokrotnie już widzieliśmy miasta z góry (jak na przykład austriackie Hallstatt LINK) i mniej więcej wiemy czego się spodziewać i możemy z tego zrezygnować.

Mamy za to dla Was łatwiejszą alternatywę. Jadąc kawałek za miasto Magistralą Adriatycką (tą drogą wzdłuż wybrzeża) dojedziecie do zakrętu na którym jest duży betonowy parking. Widziałam go już jak wyjeżdżaliśmy z Dubrownika w stronę Czarnogóry, ale nie wiedziałam jaki oferuje widok. Pomyślałam wtedy, że zajedziemy na niego w drodze powrotnej. I co? Za późno go zauważyłam, a tam trudno jest szybko zawrócić, pojechaliśmy więc dalej. Widok widzieliśmy tylko z drogi przez szybę samochodu, musicie nam uwierzyć na słowo, że jest imponujący. Całe Stare Miasto Dubrownika jak na dłoni. Niestety nie mamy żadnego zdjęcia, a sytuacja spowodowała małe napięcie w aucie 😉 . To miejsce na Goggle to Park Orsula, około 3 km za Dubrownikiem. Podobno można tam też dojść pieszo.

Czas na esencję, czy najważniejsze kwestie przy planowaniu wizyty w Dubrowniku.

Dubrownik na jeden dzień czy na dłużej?

Da się go „zrobić” w jeden dzień, ale po co? Żeby zaliczać atrakcje? Nie poczujecie klimatu, będzie zmęczeni i zniechęceni tłumem. Najlepiej zostać na dwa, a nawet 3 dni.

Nocleg w Dubrowniku

Jeśli chcecie, to jest dużo opcji noclegowych wewnątrz murów Starego Miasta. W tym przypadku absolutnie nie polecamy pakowania się do walizek. Tylko plecak, wygodne buty i ogólnie mało bagażu. Schodów jest dużo, a widzieliśmy ludzi z walizkami, którzy musieli je po nich targać.

Polecamy za to nocleg poza murami, ale dość blisko nich. My mieliśmy widok na Fort Lovrijenac i kawałek murów, wygodne mieszkanie przy ulicy z parkingiem i 10 minut spaceru do Starego Miasta.

Parking w Dubrowniku

Temat rzeka. Na Starym Mieście nie ma czegoś takiego jak parking. Tak jak do Wenecji, tak i tutaj autem nie wjedziecie. A poza murami, ale jednak blisko nich, parkingi są koszmarnie drogie. Ale tak serio koszmarnie. Nawet kilkadziesiąt euro za godzinę. Im dalej od murów tym taniej, wiadomo. Jednak nadal taniej znaczy bardzo drogo. Najlepiej zatem znaleźć nocleg z parkingiem, dla nas to była kwestia kluczowa.

Nasz parking był dość ciekawy 😉 . Samochód miał nawet lepszy widok na Stare Miasto niż my z balkonu, śmialiśmy się że stał na tarasie widokowym, na którym zatrzymywali się ludzie robić zdjęcia.

Co pysznego zjeść i pić w Dubrowniku (i to dość tanio)

  • Darmowa woda pitna na Starym Mieście była z fontanny Onufrego,
  • Dobrą alternatywą dla drogich restauracji jest kupienie przekąsek z Babić Pekara tuż za murami i zjedzenie na ławeczce z pięknym widokiem.

Czy w Dubrowniku jest drogo?

Tak, jest bardzo drogo. Wszystko jest drogie. Noclegi, parkingi, atrakcje, jedzenie. A i tak ludzi jest mnóstwo. Trzeba mieć tego świadomość i przeczytać nasz tekst żeby wiedzieć jak to wszystko ogarnąć.

Ile kosztują Mury Miejskie w Dubrowniku?

W 2025 roku wejście na Mury Miejskie Dubrownika w pakiecie z biletem do Fortu Lovrijenac kosztowało:
– 40 euro za bilet dla osoby dorosłej,
– 15 euro za dziecko do 18 roku życia.

Czy warto jechać z dzieckiem do Dubrownika?

To zależy. Jeśli wiecie, że Wasze dziecko absolutnie nie znosi chodzenia po takich miejscach, odpuśćcie i poczekajcie. Ale są dzieci, które będą się dobrze bawić. Natomiast nie jest to typowe dziecięce miejsce. Nasz syn miał 9 lat i podobało mu się. Ale nie cisnęliśmy na siłę muzeów, nie ciągnęliśmy go od rana do nocy zwiedzać. Znaleźliśmy na Starym Mieście kilka miejsc przyjaznych dzieciom (plac zabaw, boisko, mały park), fajnie mu się chodziło po murach i oglądało skaczących z klifu ludzi. Ciekawie też było sprawdzić jaką temperaturę ma woda w Adriatyku.

Kiedy najlepiej jechać do Dubrownika?

Jeśli tylko możecie, unikajcie wakacji i do tego środka dnia. Serio, wtedy wszystko jest na “nie”. Największy tłum, najwyższe temperatury, mało cienia, najdroższe noclegi, największe kolejki. Katorga.

My byliśmy w pierwszej połowie maja i było idealnie. Dopisała nam tez fantastyczna pogoda, nie za ciepło, nie za zimno. Dubrownik poza sezonem zwiedzało się bardzo przyjemnie.

Lista super darmowych miejsc w Dubrowniku

  • spacer uliczkami Starego Miasta,
  • Stary Port,
  • molo widokowe przy Starym Porcie,
  • lokalny targ uliczny,
  • boiska sportowe i mały park z widokiem na Stare Miasto,
  • wzgórze przy forcie Lovrjenac z cudownymi widokami (dopiero wejście do fortu jest płatne),
  • punkt widokowy w Park Orsula,
  • widok na morze i ludzi skaczących z klifu z Buža Baru.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.