TOP 12 gadżetów dla mamy i dziecka. One ułatwiły nam życie!

Z perspektywy prawie 3 lat bycia mamą wiem już, co się u nas sprawdziło, a co nie. Wpadek na szczęście było mało. Są też absolutne hity, bez których nie wyobrażam sobie funkcjonowania z naszym Synkiem. I o tych hitach chciałam Wam właśnie opowiedzieć.

1) Laktator elektryczny Tufi Spectra 9 plus

fot. materiały reklamowe

Ponieważ nasza droga mleczna to było karmienie piersią inaczej, najważniejszy w całym początkowym okresie był laktator dobrej klasy. Ten sprawdził się rewelacyjnie. Drugi raz wybrałabym ten sam, a więcej o nim pisałam w naszej historii karmienia (TUTAJ).

2) Kura Babci Dany od La Millou

Najlepsza poduszka do karmienia i nie tylko. Jak ją zobaczyłam po raz pierwszy to się zakochałam. Dostałam ją w prezencie jeszcze przed urodzeniem Młodego. Towarzyszyła nam do czasu, kiedy przestał jeść na rękach. Wszystkie karmienia w dzień i w nocy! Uratowała mój obolały kręgosłup i bardzo ułatwiała ułożenie dziecka do karmienia. Strzał w 10, piękna i przydatna. Służy nam do tej pory jako poduszka dla dziecka.

3) Nosidło ergonomiczne Storchenwiege Babycarrier

Wybrane zamiast chusty. Młody był wózkowy, a nosidło zostało zakupione awaryjnie żebym mogła wyjść z nim i psem na spacer. Pani doradca chustonoszenia z łódzkich Dekoralików powiedziała mi, że to jedyne nosidło, które nadaje się dla malutkich dzieci. Jest dociągane pasami naramiennymi. Nosiliśmy się stosunkowo rzadko, jednak tam gdzie były schody było niezastąpione. Pamiętajcie jednak, że dla dzieci, które nie siedzą najlepsza jest chusta.

My nosiliśmy się od czasu skończenia 4 miesiąca do 1,5 roku, potem już był za duży i mnie było za ciężko. Jest bardzo miękkie i dopasowuje się do dziecka w sposób najbardziej podobny do chusty. Pożyczały je ode mnie koleżanki na testy i również mają bardzo dobre opinie na jego temat.

4) Torba Lassig Green Label Neckline Bag

Jest absolutnie nieśmiertelna. Używamy jej ponad dwa lata codziennie i będziemy pewnie używać jeszcze długo. Ją również dostałam i jeśli chcecie sprawić młodej mamie prezent na lata to świetny wybór. Absolutnie nic się z nią nie dzieje. Znosi na prawdę duże obciążenia, nie jest nigdzie uszkodzona, ani przetarta, a nie obchodzimy się z nią jak z jajkiem. Zabieram ją ja, wychodzi z nią też tata Młodego, jest uniwersalna. Ma mnóstwo dodatków i jest piękna. Miałam bardzo wiele pytań przypadkowych rodziców, co to za torba, gdzie ją kupiłam, bo tak dobrze wygląda i super pasuje do naszych wózków. PS: na żywo prezentuje się jeszcze lepiej 😉

5) Wózek Baby Design Lupo Comfort

Stosunek jakości do ceny bardzo dobry. Szukaliśmy wózka 2w1 z w miarę małym stelażem po złożeniu. Co prawda w przypadku tego typu wózków o kompaktowych rozmiarach nie ma mowy, jednak ten jest całkiem akceptowalny. Ma wszystko, co nam było potrzebne, czyli dobrą amortyzację, pompowane koła, duży kosz na zakupy, regulowaną rączkę i właśnie akceptowalne dla nas rozmiary po złożeniu. Super sprawdza się w terenie, na plażę czy do lasu spokojnie można go zabrać. Wybór optymalny a cena bardzo dobra.

6) Wózek Joie Litetrax 4

Długo zastanawialiśmy się, kupić Joie czy Valco Snap i nie ma tu idealnego wyboru. U nas stanęło na Joie, ponieważ dla nas nie była priorytetem waga (Snap jest nieco lżejszy) , a chociaż minimalna amortyzacja. Wózek ma też sporą rozkładaną budkę i duży kosz na zakupy. Składa się jak walizka jednym ruchem (to jest wygodniejsze niż w Snapie). Producenci powinni pomyśleć o zrobieniu jednego wózka z najlepszych cech tych dwóch. Do takiego wniosku doszłyśmy z koleżankami które używają właśnie jednego z nich. Poza wszystkim Joie zwyczajnie bardziej nam się podobał.

7) Mufka do wózka / sanek

Posiadam nawet dwie, żeby cały czas nie musieć ich przekładać. Jak zamawiałam śpiworki to brałam od razu zestawy z mufką. Zimą żadne rękawiczki nie zapewnią takiego komfortu, w żadnych nie będzie tak ciepło. Moim zdaniem również jest to idealny prezent dla młodej mamy, która nie zawsze pewnie pomyśli o sobie przy kompletowaniu wyprawki.

8) Fotelik Cybex Aton 0-13 kg z bazą

Wiem, że można fotelik przypiąć pasami. Dla mnie jest to jednak uciążliwe, bo przecież poprawnie to najpierw zapinamy fotelik, a dopiero potem wkładamy do niego dziecko. I tak za każdym razem. Nie pisaliśmy się na to. Po to producenci samochodów wymyślili system ISOFIX, żeby było łatwiej i moim zdaniem bezpieczniej. Bo w tym systemie fotelik zawsze jest prawidłowo zapięty, wystarczy spojrzeć czy wszystkie pola są zielone. Baza to niesamowita wygoda, jedno kliknięcie i już. Wiem, że kosztuje, ale nawet nie brałam pod uwagę innego rozwiązania.

9) Fotelik następny obracany Recaro Zero 1

Pamiętam, jak właśnie przymierzaliśmy się do zmiany łupiny na coś większego i sąsiad powiedział mi, żebyśmy kupowali obracany. Sama też na to wcześniej wpadłam i taki właśnie mamy. Możliwość włożenia dziecka bez akrobacji – bezcenna. Można go ustawić tyłem i przodem do kierunku jazdy. Też z bazą montowany w systemie ISOFIX, bo naszym zdaniem tak jest najbezpieczniej.

10) Lusterko do obserwacji dziecka BeSafe w aucie przy przewożeniu tyłem do kierunku jazdy

Niedrogie i moim zdaniem niezbędne. Ty widzisz dziecko a i ono widzi Ciebie. Wystarczy zwykłe za kilkanaście zł, spokojnie może być używane. Też świetny prezent dla młodych rodziców. W naszym przypadku konieczne, bo nigdy nie jeździliśmy z dzieckiem z tyłu. Bardzo często Młody podróżuje tylko z jednym z nas i dzięki temu nigdy nie było problemów w aucie. Zresztą on kocha samochody 🙂

11) Kojec Tiny Love 3w1

Kupiony w ostatniej chwili, składany jak byłam w szpitalu po porodzie. Byliśmy zachwyceni. Młody spędził w nim ponad pół roku życia, na początku spał w dzień, potem służył do rozszerzania diety. Może być łóżeczkiem, bujakiem, pierwszym krzesełkiem do karmienia. Łatwy do prania (materiał się zdejmuje w chwilę), ma wibracje i melodyjkę. Małe rozmiary do małego mieszkania pozwalają postawić go wszędzie, wędrował nawet do kuchni czy łazienki. Oczywiście posiada pasy do przypięcia dziecka.

12) Woreczki strunowe Cherub Baby wielokrotnego użytku

Dowiedziałam się o nich od innej mamy i szybko zakupiłam. Idealne dla gotujących rodziców, którzy nie chcą kupować gotowych musów w woreczkach. Nasz Młody uwielbia owocowe musy z torebki, a te woreczki to sposób idealny na ich podanie. Dodajesz dokładnie to, co dziecko lubi i zje. Bez problemu można do nich włożyć wszelkie zmiksowane zupy krem. Cenowo również wychodzi bardzo korzystnie w porównaniu do „sklepowego” jedzenia. Są bardzo łatwe do utrzymania w czystości, można też bezpośrednio w nich zamrażać jedzenie.

Zdaję sobie sprawę, że każde dziecko jest inne, każda mama jest inna i w związku z tym inne są potrzeby. Dla nas te właśnie rzeczy były faworytami (cześć nadal używamy) i drugi raz kupilibyśmy te same. Mam nadzieję, że udało mi się Wam coś podpowiedzieć. Jeśli o którejś z nich chcecie wiedzieć więcej, dajcie znać w komentarzach, chętnie temat rozwinę.

Wszystkie zdjęcia, prócz głównego, pochodzą z materiałów producentów.

98 komentarzy Dodaj swoje
  1. Kojec Tiny ‚love strzał w dziesiątkę. Szczególnie,że trudno dostać taki, który rozkłada się całkiem na płasko. Przynajmniej tak było kilka lat temu. Poza tym jest mocny i trudno go zniszczyć. Przetrwał trójkę dzieci i właściwie nie ma śladów użytkowania. A przy dwójce wiem, że był w użyciu przez pierwsze 5 miesięcy życia bardzo często.

  2. Ten kojec wygląda świetnie 🙂 A laktator polecam każdej młodej mamie, myślałam że się nie przyda a później uratował moje przygodę karmienia piersią 🙂

  3. Tak, wiekszośc z tej listy używaliśmy 🙂 Jeżeli o mnie chodzi to na tej liscie obowiązkowo musiałaby się znaleźć niania elektroniczna! Bez niej nie wyobrażam codziennego funkcjonowania z noworodkiem 🙂

    1. Fakt, fotelik jest czymś obowiązkowym i może nie do końca wpasowuję się w definicję słowa „gadżet” 🙂 Ale chciałam tu zebrać wszystkie te rzeczy, które uważamy za trafione wybory 🙂

  4. Czasem zazdroszczę młodym mamom. Ja miałam laktator, który niczego nie ułatwiał, wózek, który się pewnego dnia połamał, a mnóstwo rzeczy szyłam sama, bo ich po prostu w sklepie nie było.

    1. My też mnóstwo dostaliśmy. Głównie ubranka, trochę zabawek, matę edukacyjną, kołyskę i mnóstwo innych. Tak to jest przy dzieciach, że zazwyczaj się coś dostaje 🙂

    1. Laktator nie zawsze jest potrzebny tak bardzo jak w moim przypadku. Jeśli chodzi o lusterko to ja sobie nie wyobrażam jazdy autem z fotelikiem tyłem bez niego. Nie widziałabym w ogóle dziecka.

  5. Ja mam Valco Snap 4 Trend i bez problemu składa sie jedna ręka, z poziomu rączki co dla mnie jest wygodniejsze. No i składa się do środka, że sie nie brudzi aż tak.

    1. To fakt, Valco przez to że składa się do środka nie brudzi się. Ale jakoś sam sposób składania mnie bardziej pasuje w Joie, a składałam obydwa. To zawsze jest kwestia indywidualna.

  6. Torebki strunowe faktycznie i dla mnie były objawieniem roku 🙂 a snapa da radę złożyć jedną ręką-kwestia wprawy i wciśnięcia najpierw bocznego guzika 🙂
    Fajna lista jednym słowem.

    1. Torebki są super. Dziś np. zapomniałam zrobić mus owocowy,a po zajęciach Młody chciał zjeść. Nie miałam, musieliśmy szukać sklepu a na naszej drodze do domu ich nie ma, bo to same dwupasmówki. Poratowała stacja benzynowa, ale malutki musik kosztował 2,99… Masakra. Także torebki są świetne.

    1. Pewnie, że każdy wybiera dla siebie coś innego. Nie wszystko się musi u każdego sprawdzić.:) A zaskoczeń było kilka na plus 🙂 Chyba najbardziej torba do wózka

  7. Przy pierwszej ciąży, dałam się namówić sprzedawcom na rzeczy, które według nich będą niezbędne. Później życie zweryfikowało swoje i tyle ich nie potrzebowałam. Przy drugiej ciąży byłaby bardziej rozsądna. Wózek, foteliki priorytet. Innych rzeczy przydał mi się laktstor, poduszka do ksrmienia-ja miałam rogal, i małpka która ma w sobie kołysanki i szumy. Używam jej nadal od czasu do czasu. 🙂

  8. Wózków, a już zwłaszcza fotelików nie rozpatruje nigdy w kategorii gadżetu, ich wybór i dopasowanie do samochodu to priorytet dla bezpieczeństwa dziecka. Dlatego to jest dla mnie podstawa w wyprawce. Dla mnie rewelacyjna sprawa okazał się kosz Mojżesza, elektroniczna niania, woreczki do przechowywania pokarmu czy asirator do odkurzacza

    1. Widzisz, o woreczkach zapomniałam 😉 A miałam i butelki i woreczki, były niezbędne. Kosza nie miałam, ale słyszałam dużo dobrego. A elektroniczna niania to jest coś, czego żałujemy, że nie kupiliśmy. Mieliśmy okazję testować raz i sprawdziła się super 🙂 Sama nie wiem, czemu nie mamy, jakoś tak wyszło. Foteliki dopasowywał nam profesjonalista, nie ma nic ważniejszego od bezpieczeństwa.

    1. I jeszcze te współczesne foteliki dla dzieci do aut, mistrzostwo świata, bez nich dzieci by ginęły .
      Jeden z najważniejszych elementów wyposażenia samochodów o ile nie najważniejszy….

    1. I to pokazuje jak jesteśmy różni. My podgrzewacza nie mieliśmy, mimo że młody karmiony KPI a potem butelką. Zwyczajnie każdy płyn, który był choć trochę cieplejszy niż temperatura pokojowa parzył 😉 Także podgrzane mleko nie wchodziło w grę, więc i podgrzewacz był zbędny. A tak generalnie to bardzo wygodne dla nas, rodziców, było. Woda z dzbanka, proszek i już, 30 sekund i karmienie 🙂

      1. Rynek fotelików rozwija się cały czas, nawet od czasu jak my kupowaliśmy weszły już kolejne ulepszone modele a było to całkiem niedawno przecież.

  9. Wybraliśmy również fotelik Anton. To najbezpieczniejsze dostępne na rynku rozwiazanie. Z wózkiem było podobnie, 3w1 plus spacerówka.
    Z przyczyn ,,technicznych” i kojec i leżak u nas nie zadziałał. Za to nosidło, a wcześniej chustę, eksploatuję aż do bólu i przesady. Gorąco polecam.

  10. Mi laktator elektryczny bardzo się przydał, szczególnie przy bliźniętach 🙂 Z pozostałych rzeczy świetna jest ta kura oraz mufka do wózka czy pchania sanek. A o woreczkach strunowych nie wiedziałam

  11. Niby wszystko przydatne ale… Ja miałam tylko wózek, nosidełko do auta, torbę za 20 zł i poradziłam sobie z dwójką dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.