Pieniny z dzieckiem. Wąwóz Homole – szlak dla całych rodzin i Zamek Czorsztyn z bajecznym widokiem na Tatry

Jaki szlak w Pieninach będzie odpowiedni dla rodzin z dziećmi? Gdzie pójść najpierw, mając za sobą wiele kilometrów w trasie? Nasz wybór padł na Wąwóz Homole. To krótki i łatwy szlak, bez skomplikowanych i męczących podejść, zatem idealny na rozgrzewkę. Może być też początkiem dłuższej wędrówki na najwyższy szczyt Pienin – Wysoką. Każdy tutaj znajdzie coś dla siebie.

To już nasze kolejne spotkanie z Pieninami, ale jakoś nigdy nie były one punktem docelowym. Tym razem również odwiedziliśmy tutaj tylko jeden szlak, właśnie wspomniany Wąwóz Homole. Mamy jednak plan, żeby w przyszłości nocować gdzieś w okolicy i poznać je lepiej. Jest tu kilka atrakcji, które kuszą: 

  • spływ Dunajcem, na którym byłam już ja (i polecam!), ale Piotrek i Młody mają jeszcze przed sobą, chcemy więc wrócić;
  • odwiedzony właśnie Wąwóz Homole;
  • rezerwat Biała Woda;
  • Wysoka, najwyższy szczyt Pienin i jeden ze szczytów Korony Gór Polski;
  • Sokolica z kultową sosenką (mamy nadzieję, że zdążymy ją zobaczyć, zanim całkiem się złamie);
  • Trzy Korony z platformą widokową;
  • Pieniński Park Narodowy, spokojny i zachęcający do spacerów;
  • Jezioro Czorsztyńskie z zamkiem Czorsztyn, który zobaczyliśmy też tym razem po drodze na Polski Spisz, który był naszym miejscem docelowym.

Wąwóz Homole – dojazd i parking

Wąwóz Homole położony jest w okolicy Szczawnicy, a konkretniej bliżej miejscowości Jaworki. Wpisując nazwę w nawigację, dojedziecie do niego bez problemu. W pobliżu widzieliśmy dwa parkingi. Pierwszy jadąc od wsi jest po prawej stronie i trzeba dojść kawałek do Wąwozu, drugi znajduje się tuż za wejściem do Homole. Obydwa są płatne między 2 a 3 zł za godzinę. Do samego Wąwozu Homole od jakiegoś czasu wstęp jest darmowy (a przynajmniej taka informacja była na tablicach przy wejściu). 

Wąwóz Homole z dziećmi

Trasa jest krótka, bo to niecały kilometr w jedną stronę. Dzieci zatem dadzą radę przejść ją bez większych problemów. Jeśli potrzebujecie wsparcia, to zabierzcie nosidło (np. takie KLIK!), a nie wózek. Jest tu bardzo dużo schodów, których z wózkiem nie ma jak pokonać. Wszelkie mapy podają czas przejścia poniżej pół godziny. Nam cała wycieczka razem z piknikiem na polanie na końcu wąwozu (Dubantowska Dolina) zajęła niecałe dwie godziny, ale nie spieszyliśmy się wcale. Wiele razy zatrzymywaliśmy się, żeby podziwiać przyrodę, czy robić zdjęcia. Taki mamy sposób podróżowania, nie ścigamy się z czasem.

Naszym zdaniem warto mieć te dwie godziny, żeby pospacerować spokojnie. Warto też pójść tam wcześnie rano. Jest to popularne miejsce, w sezonie może być sporo ludzi i ciężko będzie choćby o zrobienie dobrego zdjęcia na pamiątkę. Miejscami jest tam tez ciasno (np. na schodach) i pewnie trzeba będzie czekać w kolejce na przejście. Jeśli tak jak my nie przepadacie za tłumem na szlaku, pojedźcie wczesnym rankiem. Korzyść z tego będzie taka, że potem macie cały długi dzień do dyspozycji. Możecie na przykład podążyć dalej na najwyższy szczyt Pienin – Wysoką. Według map zajmie Wam to około 1,5 godziny.

Jak wygląda szlak w Wąwozie Homole?

Wejście jest doskonale oznaczone i tablice widać już z drogi asfaltowej. Na początku przywita Was pamiątka z czasu, kiedy pobierane były opłaty, czyli zamknięta kasa biletowa. Tam też są ciekawe tablice informacyjne, przy których warto się zatrzymać i poczytać. Dowiecie się sporo choćby o samym miejscu, w którym jesteście.

Następnie szlak prowadzi wzdłuż potoku Kamionka, którego szum będzie Wam cały czas towarzyszył. Wielokrotnie przekroczycie go mostkami i kładkami. Czekają Was też schody i wejście po kamieniach. Pięciolatek poradził sobie z nimi bez problemu. Będziecie szli dołem jaru, a po bokach wyrastać będą ogromne pionowe skały. Najwyższa z nich ma 120 metrów. Robi wrażenie, prawda? Na końcu znajdziecie polanę do odpoczynku i pikniku. Są na niej stoły i ławki, my jednak polecamy mieć własny kocyk i rozłożyć się gdzieś na trawce. Na powrót polecamy tą samą trasę i ponowne podziwianie widoków 😉

Będąc w okolicy, na pewno warto to miejsce zobaczyć. Tak jednak zupełnie szczerze powiemy Wam jedną rzecz. W tamtym roku, podczas pobytu w Muszynie, przyszło nam do głowy, żeby podjechać też do Homole. Wszyscy tak bardzo się zachwycali tym miejscem. Nie zrobiliśmy tego jednak ze względu na zbyt już późną porę i daleki dojazd. Jednogłośnie doszliśmy teraz do wniosku, że to była dobra decyzja. Żeby nie było wątpliwości, miejsce jest piękne i warte uwagi. Ale nie jest aż tak super (naszym zdaniem), żeby jechać specjalnie 100 km w jedną stronę. Będąc jednak bliżej, warto zobaczyć.

Zamek Czorsztyn – piękny widok na Tatry vol. 1

Nad brzegami Jeziora Czorsztyńskiego leżą dwa zamki: Czorsztyn i Niedzica. Jeden w granicach Pienińskiego Parku Narodowego, drugi na Polskim Spiszu. To dwa zupełnie różne historycznie obszary, choć geograficznie leżą tuż obok siebie. Zazwyczaj zwiedza się je razem, ponieważ od jednego do drugiego pływają statki jako dodatkowa atrakcja turystyczna. 

Co można zobaczyć na Zamku Czorsztyn?

Do zwiedzania udostępnione są zachowane i częściowo utrwalone ruiny zamku średniego i górnego, renesansowa baszta Baranowskiego i Zieleniec. Z tarasu widokowego zamku górnego roztacza się panorama na Zbiornik Czorsztyński, Pieniny Spiskie i Tatry. Z drugiej strony z okien baszty Baranowskiego podziwiać można panoramę Podhala, Gorców i fragmentu Pienin Czorsztyńskich.

Zamek Czorsztyn – parking, dojazd, zwiedzanie

Z dojazdem na miejsce jak zwykle pomoże nawigacja, prowadzi bez problemu. Parking dla zwiedzających jest bezpłatny przez 1,5 godziny po okazaniu biletu wstępu do zamku. Po przekroczeniu czasu płatny wg stawek (choć 1,5 godziny spokojnie nam wystarczyło na zwiedzanie). Wstęp kosztuje 8 zł za osobę dorosłą i 4 zł za dziecko. Bilety należy kupić w kasie po drodze z parkingu do zamku. Od parkingu kawałek trzeba podejść, ale droga nie jest bardzo męcząca.

Krótka historia Zamku Czorsztyn

Jak wiele zamków, wzniesiono go na skale aby poprawić walory obronne. Na mapie pojawił się w XIV wieku jako budowla w stylu gotyckim. Położona w zakolu Dunajca strażnica kontrolowała trakt handlowo-dyplomatyczny Via Magna łączący Kraków i Budę, strzegła granicy między Polską a Węgrami i pełniła rolę komory celnej. Zamek po prostu bronił południowej granicy kraju. Obecnie od 1996 roku czorsztyńska budowla jest pod opieką Pienińskiego Parku Narodowego. Sukcesywnie prowadzone są prace konserwatorskie i kolejne odrestaurowane części są udostępniane do zwiedzania.

To, co nam najbardziej utkwiło w pamięci to widok na Tatry. Zarówno z samego zamku, jak i z drogi dookoła jeziora Czorsztyńskiego patrzycie cały czas na południe z otwartą wręcz buzią. My nie mogliśmy oderwać oczu, tak było pięknie! Nasze pierwsze spotkanie z takimi widokami jeszcze zaostrzyło nam apetyt na więcej. I było więcej! Ale o tym już w kolejnych wpisach. Bo takich widoków na Polskim Spiszu było mnóstwo, sami nie wiemy który podobał się nam najbardziej.

Dziecko, czas na noszenie swoich rzeczy!

Podczas tego wyjazdu zrobiliśmy jeszcze jedną dla nas przełomową rzecz. Zaczęliśmy uczyć Młodego, że w górach musi nieść swoje rzeczy sam. W tym celu jakiś czas temu pojawił się w naszym domu dziecięcy plecak od TopGal, który spisuje się znakomicie. Jest leciutki, wygodny dla dziecka (tak mówi nasz syn, a to najlepsza recenzja) i po prostu ładny. Z ważnych rzeczy: ma regulowane szelki, grubo wyściełane plecy i elementy odblaskowe z przodu i na szelkach. Posiada jedną dużą komorę główną, gdzie zmieści się choćby śniadaniówka i bluza, mniejszą kieszeń z przodu idealną na drobiazgi i boczne kieszonki na przykład na bidon. Możliwość spięcia szelek na klatce piersiowej również znacząco wpływa na komfort noszenia. Używaliśmy go zarówno w mieście jak i na górskich szlakach. Mieści dziecięce skarby, a przy tym nie jest zbyt ciężki dla malucha (oczywiście, jeśli potomstwo nie napakuje tam kamieni, albo dziesiątek metalowych resoraków 😉 co zdażyło się u nas, także sprawdzajcie zawartość drodzy rodzice, szczególnie jak zaniepokoi Was waga plecaka). Metalowa zawieszka autobus jest wisienką na torcie i zachwyci każdego fana motoryzacji.

Uzupełnieniem plecaka jest prosta, ale świetna śniadaniówka również od TopGal. Oczywiście z nietoksycznego materiału, bez BPA. Niby nic takiego, ale wymiary, wysokość, wyjmowany ze środka mały pojemniczek przemyślany tak, że po zamknięciu nic się nie miesza w środku powodują, że Młody pakuje swoje jedzenie już tylko w nią.  Do tego bidon i jest gotowy na wyprawę. W TopGal możecie kupić cały szereg rzeczy nadających się zarówno na wędrówki jak i do szkoły czy przedszkola. Plecaki, piórniki, saszetki, bidony. Są świetnej jakości, wysyłka jest bardzo szybka, a produkty przychodzą pięknie zapakowane i z przydatnymi gratisami. Mają nawet opcję wypożyczenia plecaka zastępczego w razie reklamacji po zakupie przez e-sklep. 

Wasze dzieci na szlaku niosą same swoje rzeczy?

5 komentarzy Dodaj swój

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.