Programowanie żywieniowe. Czy to w ogóle ma sens? KONKURS

Czy da się zaprogramować dziecko? Nie mam pojęcia (historia świata, ta najbardziej burzliwa, pokazuje, że tak… – przyp. Piotrek). Nasze dało się nauczyć zdrowych wyborów, które u dwu, trzylatka są dla wielu zaskakujące. Nie zamierzam tutaj udawać, że jestem dietetykiem i specjalistką w temacie, bo nie jestem. Chcę się jedynie podzielić z Wami tym, jak my to robiliśmy i jaki efekt to przyniosło.

Będąc w ciąży, ale też po prostu w życiu codziennym, staramy się odżywiać racjonalnie. I ten rozsądek obecnie procentuje. Zacznijmy jednak po kolei.



Jak to się zaczęło?

Po narodzinach Młodego zgodnie z zaleceniami był karmiony tylko mlekiem moim, a potem modyfikowanym. Nie stosowałam diety „matki karmiącej”, odżywiałam się po prostu rozsądnie.

Wyzwanie rozpoczęło się w momencie rozszerzania diety. Posiłki przygotowywaliśmy w domu, ponieważ mamy dostęp do dobrych jakościowo składników. Ale słoiczki nie są wcale złe. Są często nawet wygodne. Korzystaliśmy z nich na przykład na wyjazdach. Co gotowaliśmy? Najpierw pojedyncze warzywa i owoce, potem połączenia kilku składników, potem zupki z mięsem czy rybą. Nic nadzwyczajnego. Kasza, czy ryż zawsze były obecne. Mało wartościowa manna też 🙂

via GIPHY

Moim zdaniem ważniejsze jest to, czego NIE dawaliśmy do jedzenia. I to właśnie teraz procentuje. Najłatwiej będzie to wypunktować:

  • SŁODYCZY do skończenia dwóch lat w ogóle;
  • FAST FOODów w żadnej postaci też do skończenia dwóch lat;
  • chipsów, prażynek i innych tego typu przegryzek;
  • SOLI, tu np. chrupki kukurydziane kupowaliśmy te niesolone;
  • SMAŻONEGO (a jeśli to baaaardzo sporadycznie).

Czym to skutkowało? Nie znał tych smaków, dziadkowie również bezwględnie stosowali się do naszych wytycznych. Obecnie robią to nawet bardziej restrykcyjnie niż my 😉 Ale o tym za chwilę.

Z wizytą wśród półek sklepowych

Opowiem Wam dwie historie, które pokażą wybory żywieniowe Młodego. Obie zdarzyły się w dużych sklepach spożywczych podczas wspólnych zakupów.

Po pierwsze kupowaliśmy akurat nabiał. Wiadomo, w lodówkach są różne kuszące rzeczy jak smakowe jogurty, pseudo mleczne batoniki, czy inne inności. A wśród tego wszystkiego dobre i zdrowe jogurty naturalne (nie wszystkie, czytamy składy, choć nawet słabszy jakościowo jogurt naturalny jest lepszy od dosładzanego!). Nasze dziecko ZAWSZE sięgało od razu po taki właśnie jogurt. Żeby było to dla niego atrakcyjne, był nauczony że jego jogurty były w małych opakowaniach. Szedł dziarsko i krzyczał, że on chce mały jogurt i wrzucał go do koszyka. Innych rzeczy nie znał więc go nie kusiły. A takie właśnie bardzo lubił i chętnie zjada do tej pory. Smakowymi gardzi, nawet jak w końcu dostał do spróbowania.

Druga historia zdarzyła się przy kasie, gdzie jest jeszcze więcej kuszących różności. Za nami w kolejce stała matka z dzieckiem w wieku podobnym do Młodego. Tamto dziecko głośno domagało się jajka niespodzianki, bo on chce i już. I oczywiście je dostał. Nastał błogi spokój. Ale moim zdaniem to zła droga. Nasze dziecko, znowu, nie znało takich rzeczy, nie jadło, więc się nie domagało. Na półkach przy kasie robił porządki układając równo batoniki 😀 True story!!!

via GIPHY

Czy w KFC jest jogurt naturalny?

Piotrek: To jeszcze ja dołożę dwie historie. Pierwsza, całkiem niedawno, zimą wracaliśmy z Warszawy. Był wieczór, byliśmy głodni, więc podjechaliśmy na autostradzie do KFC. Roxi weszła z Młodym pierwsza, ja jeszcze brałem plecak z auta. Wchodzę, a Młody stoi przy ekspedientce i cały lokal rozbrzmiewa jego pytaniem: – JEST JOGURT NATURALNY?! Nastała cisza pełna niepokoju, pani poleciała na zaplecze i wygrzebała. Może nie był idealny, ale był to jogurt, który został spałaszowany.

via GIPHY

Druga to z kolei z treningów Socatots, na które chodzimy od początku roku. Po zajęciach Młody zawsze chce coś zjeść. Mamy stały zestaw: banan i mus owocowy. Różnie bywa, czasem zje obie przegryzki, czasem tylko jedną, a czasem podzieli się z kimś bananem 😉 Wiele dzieci ma ze sobą ciasteczka, czekoladki, batoniki. Zdarzyła się sytuacja, że jedna z mam zaoferowała Młodemu takowy posiłek, ale przytomnie powiedział „mam banana”. Trudno powiedzieć kogo wprowadził w większe zakłopotanie…

Dzięki takim działaniom uważam, że odnieśliśmy mega duży SUKCES!

Ale żeby nie było tak idealnie, jadł białe pieczywo. Podaliśmy w momencie, kiedy wychodziły zęby i ssanie skórki od chleba przynosiło ulgę. Niestety, biała bułka na długo była obowiązkowa np. na spacerach, czy właśnie w sklepie. Uważam natomiast, że to „mniejsze zło” niż batonik czekoladowy. Ale nadal zło. Obecnie częściowo udało nam się zamienić białe pieczywo na ciemne, pełnoziarniste. Obecnie staramy się pieczywo ograniczać w ogóle, choć nie jest łatwo.

Woda = życie

Aaaaa, zapomniałabym. A to przecież takie ważne. Nasz Syn, jak chce mu się pić, pije WODĘ!!! Najbardziej lubi ze swojego bidonu (KLIK!). Oczywiście soki i niesłodzone kompoty też pije (ten z obierków rządzi! KLIK!), ale jako dodatek. Pierwszy wybór to zawsze woda. Słodzonych napojów gazowanych nie zna w ogóle. Czasem tacie chce podpić kawę. Gorzką, bo Piotrek pod tym względem to taki facet z amerykańskich filmów. Jak go ktoś pyta jaką chce kawę to zawsze mówi „czarna bez cukru”.

Kolejny krok

Obecnie Młody ma trzy latka i wprowadzamy pewne zmiany w żywieniu. Jest to spowodowane głównie tym, że od września pójdzie do przedszkola i nie będziemy mieć już 100% wpływu na to, co je. Nie chcemy efektu „rzucenia się” na niezdrowe jedzenie (choć w przypadku naszego dziecka to mało prawdopodobne, ale jednak).

Domowe słodycze bez cukru dostawał od początku, obecnie zdarza nam się dać mu kawałek kupnego ciasta. Je też lody, na wyjazdach dostaje frytki, które mu się błyskawicznie przejadają. Gofry też są w menu, ale tylko suche 🙂 Żadne polewy go nie nęcą. Dobrej jakości parówki, kabanosy również podajemy. Zauważyliśmy jednak, szczególnie na wyjazdach, że po dwóch, trzech dniach mniej zdrowego jedzenia domaga się zupy albo płatków owsianych z mlekiem (tak zwana pasza Piotrka). Słodkich „dziecięcych” nie zna i nie je. Ba, jak Piotrek osłodzi sobie paszę miodem i ma od niego zjeść takie to raczej nie pała zachwytem.

A może… Porcja Dobra?

Ostatnio mieliśmy okazję poznać alternatywę dla niezdrowych przekąsek, świetną również jako posiłek na wycieczce czy do szkoły. I jesteśmy zachwyceni. Kostka Porcja Dobra (KLIK!) to coś, co na pewno będzie się podobać dzieciom, a rodzice będą mieć spokojne sumienie, że podają dziecku wartościowy posiłek.

W 100% naturalna przekąska dostarcza witamin, składników mineralnych i zdrowych tłuszczów. Mamy dwa rodzaje przekąsek: listki (same sprasowane owoce) i krążki (owoce i orzechy) i w sumie daje to 6 różnych smaków. My szczególnie pokochaliśmy właśnie krążki. Połączenie z orzechami to jest to!

Dodatkiem do przekąski jest zabawka z wyobraźnią, która wszechstronnie, motorycznie, umysłowo i społecznie rozwija nasze dziecko. Ukoronowaniem pakietu jest Dobrokarta. To pozytywny przekaz, którym można się z kimś podzielić. Bo #dobrotobumerang. Bardzo gorąco zachęcamy do spróbowania Kostki Porcja Dobra, jest świetna. Można ją kupić w sklepach internetowych, ale też w popularnej sieci drogerii.



ROZWIĄZANIE KONKURSU

Bardzo nas cieszy, że zdrowe nawyki żywieniowe stają się powszechne. To ważne dla zdrowia naszych pociech. Pewnie, to mnóstwo wyzwań i trudności, ale warto je przezwyciężać. Poniżej prezentujemy dwa zwycięskie komentarze:

KONKURS

A dla tych, którzy chcą spróbować, zapraszamy do konkursu. Mamy dwie nagrody do rozdania w postaci zestawów Kostek Porcja Dobra.

Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Jaki jest Twój sprawdzony sposób lub przepis na zdrową przekąskę?

Konkurs trwa od 2 lipca 2019 r. do 9 lipca 2019 r. włącznie.

Zgłaszając się do konkursu akceptujesz postanowienia regulaminu. Pełny regulamin dostępny TU.

  1. Zadanie konkursowe: W komentarzu pod postem na blogu odpowiedz na pytanie: Jaki jest Twój sprawdzony sposób lub przepis na zdrową przekąskę? Gorąco zachęcamy do polubienia fanpage’a. https://www.facebook.com/Kopanina/
  2. Nagroda: zestaw Kostek Porcja Dobra, mamy dwa zestawy do rozdysponowania.
  3. Czas trwania konkursu: od 2 lipca 2019 r. do 9 lipca 2019 r. włącznie
  4. Tryb wyboru zwycięzcy – zwycięzcę wybiera komisja złożona z właścicieli strony kopanina.pl .
  5. Sponsorem nagród jest producent Kostki Porcja Dobra.
  6. Ogłoszenie wyników: pod tym postem na kopanina.pl w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  7. Uczestnik, który zwycięży, w celu uzyskania nagrody powinien przesłać na adres roksana@kopanina.pl dane kontaktowe do przekazania informacji o sposobie odbioru nagrody. Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych do celów związanych z konkursem.
  8. Nie można wymieniać nagrody na jej równowartość pieniężną u Organizatora.
  9. Jeżeli zwycięzca konkursu w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników konkursu nie zgłosi się, na jego miejsce zostanie wybrana inna osoba wyłoniona z pozostałych uczestników konkursu.
  10. Nie wolno kopiować treści innych zgłoszeń, można się zgłosić do konkursu tylko raz.
59 komentarzy Dodaj swoje
  1. Nie widziałam powiem szczerze tych produktów i mocno mnie zaciekawiły. Zdecydowanie sprawdzę. U nas woda to podstawa ale też dziewczynki zwyczajnie ją lubią. Jest u nas na co dzień, same sie o nia upominają więc super. Z całą resztą lecimy różnie. Raz jest pora na zdrowe warzywa i owoce raz burgera…

    1. Z tego co kojarzę, masz trochę starsze dzieci i w gronie rówieśników już nie da się tak utrzymać domowych nawyków. Dzieci patrzą na siebie nawzajem i chcą to samo co koleżanka. Tak to już jest. Pozostaje nadzieja, że po etapie fascynacji nowościami wrócą na „dobrą” drogę.

  2. Wielkie, wielkie brawa dla Was!
    Dieta dziecka jest niezwykle istotna przede wszystkim w dzisiejszych czasach, kiedy producenci żywności bombardują nas wszędzie kuszącymi reklamami przekąsek dla dzieci okropnej jakości.
    Niestety my musimy walczyć z dziadami, ponieważ nie rozumieją, dlaczego nie dajemy naszym dzieciom słodyczy. Najgorsza jest teściowa, która mimo że sama ma cukrzycę, karmi swoje wnuki jajkami kinder, ciasteczkami, jogurcikami słodzonymi itp, itd. Wczoraj przyuważyłam, że dała mojemu dwuletniemu synkowi ciastko z okropnym składem. Wyjęłam mu je z ręki, dałam kromkę chleba, którą zjadł z radością, a następnie zapytałam się teściowej, dlaczego to robi? Dlaczego daje swojemu wnuczkowi coś, co jest szkodliwe i nie ma żadnej wartości odżywczej. Odpowiedziała, że co mu szkodzi, że dzieci przecież lubią słodkie. Poprosiłam, żeby uszanowała nasze decyzje i nie dawała takich produktów naszym dzieciom. Tego samego dnia teściowa zobaczyła ze zdziwieniem, że Sebastian ze smakiem zjadł jogurt naturalny i nie chciał tego słodkiego. Że zajadał się świeżymi truskawkami i wcale nie domagał się do nich słodkiej bitej śmietany.
    W sklepie Sebastian zawsze wkłada jakiś owoc do koszyka i czasem poleją się łzy, bo nie pozwolę mu zjeść go od razu (bo jest niewymyty). Nie doprasza się cukierków. Ba! Kiedy gdzieś jakiś skubnie, to go wypluwa, bo mu nie smakuje.
    Czy mój syn ma nieszczęśliwe dzieciństwo bez syropu glukozowo fruktozowego? Nie wydaje mi się.
    I jeszcze jedna niezmiernie istotna sprawa jeśli chodzi o spożywanie słodyczy w dużych ilościach przez dzieci. Ich hiperaktywność. 7-letni kuzyn Sebastiana w przeciągu 1 godziny zjadł 2 ciastka z kremem kakaowym i 8 ciastek francuskich. Razem 10 słodyczy. Efekty, zaczął krzyczeć, rzucać zabawkami o ściany, nie był w stanie się uspokoić. Może to nie w całości wina słodyczy, ale na pewno w pewnym stopniu.
    PS. W samolocie poczęstowali nas KitKatem. Sebastian odgryzł kawałek. Krzyknął bleee, wypluł i poprosił nas o wodę. 😉

    1. Nic dodać nic ująć. Czym skorupka za młodu i tak dalej. Nie ma co też popadać w skrajności i w ogóle nie dać dziecku spróbować niezdrowych rzeczy, ale jeśli najpierw jest nauczone dobrych wyborów, to je podtrzyma. My teraz musimy przygotować syna do innego jedzenia w przedszkolu i trochę nas to przeraża, jak patrzymy na jadłospis… na śniadanie płatki cynamonowe… a nasze dziecko nauczone owsianych i wcale nie mamy ochoty tego zmienić.

  3. Uważam, że nawyki wyniesione z domu pozostają, więc warto jednak pokazać dziecku dobrą drogę. Tym bardziej, że wkoło tyle śmieciowego jedzenia i to przeznaczonego dla dzieci

  4. U nas owoce i warzywa idą w ogromnych ilościach. Do picia woda i domowe lub sprawdzone soki. Slodycze tylko w sobotę- nawet te z przedszkola odkłada na sobotę

  5. ooo pierwsze widzę takie produkty- zaciekawiłaś mnie, u nas przekąski specjalnie nie musze zachęcać owoce i warzywa ida jak świeże bułeczki:)
    ps. uwielbiam Twoje zabawne wpisy z memami:)

  6. My mamy podobnie jak u Was z jedzeniem i uf oby tak zostało 😀 cieszę się czytajac, że u innych to wychodzi 🙂 nasze przekaski to głównie owoce, warzywa, ta nieszczęsna – koniecznie zwykła! – buła, ostatnio nawet cała muffinkę zrobiona przeze mnie zjadł!

    1. Ja też się cieszę czytając komentarze, że jednak świadomość zdrowego żywienia jest! Boję się tylko, co będzie jak synek pójdzie do przedszkola.

    1. Dodam jeszcze,że takie programowanie ma sens,
      nam wszystkim lepiej smakują potrawy z dzieciństwa,
      pamiętamy je, więc myślę, że Twój maluch
      też będzie zdrowo się odżywiał,
      bo został odpowiebio zaprogramowany.

  7. Aktualnie mamy półtoraroczną bratanicę i jest na etapie słodkich jogurtów :/ Nic więcej nie chce jeść jeśli nie jest to właśnie słodki jogurt i na końcu wygląda to tak, że wszyscy się z nią siłują aby zjadła np. zupę.

  8. Nawyki wyniesione z domu to podstawa, ale potem dziecko idzie do przedszkola, a tam bywa różnie (słodzone kompoty, soczki, pączki, itp.), nie wspominając o szkole. Dziecko w pewnym wieku, pomimo prawidłowych nawyków żywieniowych, patrzy na rówieśników i eksperymentuje. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, żeby miało świadomość co jest dobre dla jego zdrowia, a co nie. Po okresie eksperymentowania na szczęście przychodzi zdrowy rozsądek i wszystko wraca do normy 😉

  9. Pamiętam akcje, jak pierworodny w wieku lat dwóch głośno płakał w sklepie bo zadał zakupu brukselki. Nie chciałam, bo od dwóch tygodni jedliśmy ja codziennie. Na co on w głębokiej rozpaczy wychlipal „to chociaż szpinak!” Ale prawda jest taka, że u nas żywienie to ciężki temat z przyczyn zewnętrznych.

  10. Mój syna na szczęście bardzo lubi suszone owoce – dlatego kupiłam maszynkę do suszenia i w sezonie suszę owocki żeby później mógł się nimi cieszyć. Nooo i łatwo zabierać je ze sobą 🙂

  11. Jak na moje oko, nie ma dobrego programu żywieniowego. Nie ma dziś tak na prawdę zdrowej żywności. Wszystko jest spryskiwane, wszędzie są dodawane E.. cukry itd. Bio- też nie jest zdrowe.
    Ogólnie cóż, wszystko ważne z umiarem.

  12. Naszego niejadka chyba się nie da zaprogramować, choć próbowaliśmy wszelkimi możliwymi sposobami. Najchętniej jadły tylko pierogi ruskie i chleb z samym masłem. Dobrze, że chociaż słodycze udało nam się ograniczyć do minimum – i przyzwyczailiśmy go do picia czystej wody zamiast słodzonych soków.

    1. Każdy z nas jest inny i ma swoje przyzwyczajenia. Dzieci też. Z tym programowaniem trzeba mieć dystans i zdrowy rozsądek. Nie każde dziecko jest chętne do współpracy. Niestety…

  13. Co ja mogę napisać…moje dziecko jak było małe i ciut starsze zjadało wszystko co zdrowe, gotowałam sama posiłki, nigdy kupne słoiczki, warzywa tylko z naszego ogrodu bez nawozów i chemii. Każdy powtarzał, że jak nauczę go jeść wszystkiego za młodu to będzie jadł i później. Kiedy tylko poszedł do przedszkola wszystko się zmieniło: nagle to mu nie smakuje, to jest niedobre, a tamto jeszcze gorsze i teraz je bardzo mało czegokolwiek nie wspominając o zdrowych rzeczach.
    Także mam nadzieję, że u Was to potoczy się inaczej. Pozdrawiam mama 10 letniego niejadka.

  14. U nas wszelkie mleczne produkty odpadają ze względu na uczulenie ale młody zawsze pije wodę i wszelkie kolorowe napoje to dla niego zło a z przegryzek zdecydowanie preferuje jabłka, marchewki i kalarepę frytki i inne tego typu rzeczy go zupełnie nie pociągają woli bataty lub seler. I teraz najdziwniejsze nikt nigdy mu nie mówił ze cos jest złe to jego wybór dzieci same wiedza co jest zdrowe to my często wpychamy im słodycze i inne fast foody

    1. Dokładnie tak. Rodzice, a jeszcze częściej dziadkowie chcą niby dobrze, znajomi kupują czekoladę albo jajko niespodziankę i tak się to nakręca. A dziecko często nawet nie ma na coś takiego ochoty.

  15. Jakby czytała o swojej córce, też było tak fajnie. A potem poszła do przedszkola i się zaczęło. Urodziny, na urodziny rodzice przynosiło tonę cukierow, szampany a nawet cocacole. Jedno szczęście, że o to czy może napić się coli zapytała. Wypila sok 🙂 większość naszych wypracowanych zdrowych nawyków w przedszkolu legla w gruzach, ale w domu cały czas nad nimi pracuje, żeby za chwilę sama umiała dokonać wyboru. Dziś ma 6 lat, nie jadą frytek, nie jadą fastfoodow, nie pije coli. Ale już prazynki bekonowe, jajko niespodziankę czy orazade pije. Oczywiście sporadycznie, ale na urodzinowych imprezach dla dzieci ciężko o owoce…

    1. Zdajemy sobie sprawę, że w momencie pójścia do przedszkola stracimy kontrolę nad żywieniem syna. Mamy nadzieję tylko, że to co wypracowaliśmy przez te ponad 3 lata jednak zaprocentuje.

  16. Bardzo podoba mi się Twoje podejście! Ja nie mam dzieci, więc nie mogę się z tej perspektywy wypowiedzieć, ale jako dietetyk – rozsądek gra tu bardzo dużą rolę. Wiadomo – nie wszystkiego unikniemy, ale najważniejsze jest, aby odżywiać się z głową. 🙂

    1. Też nam się tak wydaje. Do pewnego momentu rodzice mogą w pełni kontrolować, co dziecko je. To potem determinuje jego wybory żywieniowe i daje większe prawdopodobieństwo tych właściwych. Nie popadajmy jednak w skrajności, frytki też można czasem zjeść 🙂

  17. Masz sporo racji- to jak dziecko będzie się odżywiali zależy od tego, jakie zasady i nawyki panują w domu. U nas siłą rzeczy slodkosci są obecne, jednak wbrew temu co wiele osób myśli patrząc na mojego bloga- w rozsądnych ilościach zwłaszcza dla dziecka. Nie eliminuje tego z diety bo nie uważam tego za zasadne. Ale tak jak u Ciebie- młoda nauczona jogurtów naturalnych sięga po takie bo takie zna. Raz od czasu i danio krzywdy nie zrobi, nie popadajmy w paranoje. Ale tak jak wiadomo nie od dziś-wszystko z umiarem 🙂

  18. Zdrowa przekąska? Owoce albo warzywa. Moje dziecko codziennie zabiera je do szkoły, staramy się też zabierać je, kiedy wybieramy się na wycieczki:) Małe pomidory, marchewka w słupkach, papryka, ogórki, jabłka i banany. Pyszne i zdrowe!

  19. U nas dziecko od małego zajada dużo, teraz już praktycznie wszystko. Wyrósł na małego smakosza, bo dawaliśmy dużo do spróbowania. A co ważne mało przesolonych i przesłodzonych pokarmów dostawał co pozwoliło doceniać prawdziwe smaki potraw. O zmianie nawyków żywieniowych i karmieniu zdrowym rodziny, nawet takie z większymi wyzwaniami żywieniowymi, mamy trochę artykułów na blogu

    1. Zdrowe żywienie to podstawa, szczególnie dla dzieci. Nasz im starszy, tym mniej chętny na nowości. Liczymy na to, że to etap przejściowy bo wcześniej dużo chętniej próbował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.