Te wszystkie smutne i wkur#*one matki

Zastanawia mnie jedna rzecz. Otóż będą na spacerze w Parku Julianowskim, a w sumie to na obiadku w plenerze Młodego po wizycie w księgowości (nie, nie posłałem go na kursy z kreatywnego zarządzania finansami) zauważyłem, że wszystkie mamy, które mijaliśmy, miały jakieś takie niewyraźne miny.

Było ich z dziesięć. Dziesięć napuchniętych z irytacji twarzy. No chyba, że to były opiekunki, które nie lubią swojej roboty.

Gdybym nagrał sobie hasło z reklamy rutinoscorbinu „dość niewyraźnie dziś wyglądasz” to mógłbym je spokojnie zapętlić i puszczać przez niemal całą wycieczkę. Zapewne do momentu dostania po łbie złapaną naprędce przez delikwentkę gałęzią.

Zacząłem się zastanawiać skąd te skwaszone miny? Widzę kilka potencjalnych odpowiedzi.

Bo jest jesień. Ciągle pada, a nawet jak trochę świeci słońce to i tak za mało. W telewizji ciągle hulają reklamówki produktów na przeziębienie. Pewnie powinni promować też antydepresanty.

Bo ciągle to dziecko. OK, marudzi, płacze, trzeba karmić, ciągle siedzi sama, w sumie nie ma się do kogo odezwać. Przygnębiające. Serio

Bo ten typ idzie i się cieszy jak głupi. Pewnie widząc moją uśmiechniętą mordę myśli sobie, że raz na ruski rok tatuś wybrał się do parku z dzieckiem i cwaniakuje. No cóż, tak nie jest.

Bo wszystkie nie miały nastroju. Tak po prostu i zwyczajnie. Obiad trzeba ugotować, a chłop wróci i i tak powie, że zupa była za słona.

Nie wiem jakie mogą być jeszcze inne przyczyny. Planowanie w jakiej kolejności objedzie się cmentarze w listopadzie? Nierówności chodnika?

Oczywiście, nie można nakazać komuś uśmiechu i radości, ale sorry, jak byłbym takim maluchem, jęknąłbym, żeby mama się do mnie nachyliła, i wtem zobaczył skrzywienie twarzy jakby uchlał ją w paszczę trzmiel, to bym się rozwył. Tak w pełen głos. Żeby mnie w Górowie Iławeckim usłyszeli.

Pamiętajmy, dzieci, nawet jeżeli są nieznośne i rozmarudzone to nic nam nie zrobiły. Nie są naszymi wrogami, a miłością, kimś kogo powinno obdarzać się ciepłem, a nie chłodem jak z wyczyszczonej klimy w Passerati.

Na deser Fisz.

Aaa, fot. by Annajotes / Wikipedia. Jakoś nie zawsze moją pierwszą myślą jest zrobienie fotki. W sumie drugą i trzecią też nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *