RODOS w miejskim wydaniu plus mały poradnik zakupowy

Każdy działkowiec wie co to RODOS. Dla niewtajemniczonych jednak wyjaśniam „Rodzinny Ogród Działkowy Ogrodzony Siatką”. Lat temu chyba 5 nabyliśmy takie miejsce drogą kupna. Po przeprowadzce z domu z ogrodem do bloku bez balkonu dusiłam się w mieszkaniu okrutnie. Szczególnie latem. Pomysłem na jakiś czas, trochę zastępczym był właśnie ogród działkowy. Znalezienie odpowiedniego miejsca trochę trwało, ale warto było poczekać. Ogród niby w mieście, ale tak na uboczu, że jak ktoś ma nas tam odwiedzić to musimy tłumaczyć, że jak już jedzie polną drogą i wydaje mu się, że nic dalej nie ma to znaczy że się nie zgubił i ma jechać dalej ;). Do tego tylko 5 km od domu. I się zaczęło.

Działka była dość zaniedbana, ogarnięcie zajęło nam prawie dwa sezony. Byłam tam w każdy weekend i wiele popołudni w tygodniu. Piotrek z racji doświadczeń z działką rodziców jakoś bardzo się nie garnął do pobytu tam. Mieliśmy umowę że on wykonuje ciężkie fizycznie prace jak jest taka potrzeba, reszta to moje królestwo. Ja tam niesamowicie odpoczywałam, uwielbiam patrzeć jak coś co robię ma sens i widać tego efekty. Lubiłam być tam i pracować sama. Małżonek również powoli zaczął się przekonywać, że działka to nie tylko praca, ale też sporo przyjemności. Książka czytana na leżaku, grill latem, fajne miejsce na spotkania ze znajomymi.

Jak dowiedzieliśmy się, że powiększy nam się rodzina, zaczęliśmy wprowadzać drobne zmiany pod tym kątem. Sadzone rośliny musiały być bezpieczne dla dziecka, trzeba było dokończyć ogrodzenie i zorganizować dziecięce sprzęty. Otrzymaliśmy sporo pomocy od społeczności działkowej. Od sąsiadki dostaliśmy niepotrzebne jej już łóżeczko turystyczne, w tym roku nasz „działkowy” dziadek zrobił fantastyczną huśtawkę. Zwozimy tam też większość wielkogabarytowych zabawek, które Młody dostaje. Tak oto jest tam mały dziecięcy raj. „Bujaj” rządzi, autka zjeżdżają ze zjeżdżalni, śmieciarka wozi szyszki, a koparka piasek z piaskownicy.

Tym sposobem po moim powrocie do pracy na etacie mamy fantastyczne, bezpieczne miejsce blisko domu dla Młodego do zabawy i dla nas do wypoczynku. Piotrek rozsiada się tam ze swoją pracą (ach zalety tego że pracujesz tam gdzie masz komputer z internetem), a Dzieć godzinami szaleje na świeżym powietrzu. Chłopaki śmieją się ze mnie, że w tym sezonie byli tam częściej niż ja, i jest to szczera prawda. W ustach mojego niedziałkowego Małżonka to aż nieprawdopodobne. W sumie to nawet mówi, że bardzo polubił tą naszą działkę 🙂

I kilka moich rad na koniec. Jeśli dopiero szukacie działki na ogródkach, warto ją kupić. Duży plus to mała odległość od miejsca zamieszkania i dobry dojazd, tym bym się kierowała przy przeglądaniu ogłoszeń. My jedziemy samochodem od 5 do 10 minut zależnie od pory dnia. Resztę, jak np. nieporządek, czy mały remont altanki, da się ogarnąć. Natomiast dobrze żeby altanka była, zawsze można tam coś ugotować, schować się przed deszczem, trzymać niezbędne rzeczy a nawet spędzić cześć wakacji z nocowaniem (to jeszcze przed nami ;). Przy małym dziecku niezbędny moim zdaniem jest prąd i woda dostępne na naszej działce. Nawet jeśli nie macie dziecka, jest to ogromne ułatwienie. Mam porównanie, ponieważ u teściów prądu nie ma. Dla osób, które dysponują niewielkim budżetem albo chcą mieć działkę od razu i blisko jest to idealne rozwiązanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.