Apartament z wyjściem na szlak i niespodzianka na nudnej trasie

Kilka dni temu opisaliśmy Wam kilka naszych przemyśleń na temat Krynicy-Zdrój, która okazała się niezwykle przyjemnym miejscem na kilkudniowy wypad. O tym co i gdzie robić możecie przeczytać TUTAJ. Ale gdzie nocować i jeść?


Miejsce noclegowe jest dla nas istotne, choćby z tego względu, że nie możemy sobie pozwolić na całkowite odcięcie od pracy. Lubimy wrócić do komfortowego miejsca, gdzie czujemy się jak w domu. Nie jest też tajemnicą, że to ja jestem od poszukiwań tak apartamentów, bo to głównie w nie celujemy, jak i „jadłodajni”.

Zielono nam

Tym razem wybór padł na Apartament ZIELONA, przy ulicy, a jakże, Zielonej 18a. To nowy budynek, który niedawno został oddany do użytku. Jest winda, jest i parking podziemny, z którego my jednak nie korzystaliśmy. Były miejsca pod obiektem i tam zostawialiśmy Pomarańczową. I tu jest jedyny zgrzyt. Niezależny od właściciela. Otóż, jeżeli ktoś ma niskie auto, niższe od standardowego, to… jak nie trafi na dwa miejsca, gdzie w teorii ktoś kiedyś wymyślił podjazd, będzie miał problem. Jako jedyny parkowałem pod budynkiem tyłem, gdzie jest trochę większy prześwit. Przy zjeżdżaniu słyszalne było delikatne ocieranie przedniego zderzaka o asfalt. Jak zjechało więcej aut i nie było gdzie zaparkować pod samym apartamentowcem, podjęliśmy próbę zajęcia miejsca na żwirku po drugiej stronie ulicy. Niestety, tu pokonany zostałem przez krawężnik i strach przed zawieszeniem się. Pozostało zostawienie beemki trochę niżej. Zatem, jeżeli jeździsz sportowym samochodem, albo preferujesz stance style, pamiętaj o tych drobnych niedogodnościach, ale…

Jak już wejdziesz do mieszkania to zapomnisz o wszystkim. Jest to bardzo przyjemne, loftowe wnętrze. Salon z jadalnią i aneksem kuchennym, gdzie dominuje ładny stół, aż chce się celebrować rodzinne posiłki. Tu warto dodać, że kuchnia jest wyposażona we wszystko, co można potrzebować. Zwracają uwagę też narty powieszone na ścianie nad sofą w salonie. Obok jest sypialnia, gdzie jak ktoś potrzebuje znajdzie drugi telewizor. My w sumie jeżeli korzystamy z takiego przybytku to tylko w zakresie YouTube’a. Co ważne, z obu pokojów da się wyjść na balkon. Z niego jest widok na drzewa i ulicę, ale trzeba pamiętać, że szosa jest tu tylko dojazdówką do kilku dalszych posesji, zatem ruch jest znikomy. Można usiąść i odpocząć słuchając potoku oraz szumu drzew. Zatem tak, jest zielono i miło. Relaksująco. Tym bardziej, że ciuchy i buty nie walają się po mieszkaniu, gdyż wszystko można schować w garderobie umiejscowionej zaraz przy drzwiach wejściowych.

Wyjdź i idź. Na szlak lub do miasta

Dla nas lokalizacja apartamentu była absolutnie doskonała. Z jednej strony, jeżeli chcieliśmy iść do Krynicy, na deptak, czy inne atrakcje, to krótka przechadzka w dół i byliśmy na miejscu. Maksymalnie w 10 do 15 minut spacerkiem z wózkiem.

A jeżeli mieliśmy ochotę udać się na szlak to wystarczyło podejść kilkadziesiąt metrów w górę, gdzie ulica Zielona dobiega końca, a rozpoczyna się ścieżka. Można nią dotrzeć na Przełącz Krzyżową i tam decydować. Góra Krzyżowa? Czemu nie. A może wędrówka na Jaworzynę Krynicką? Pewnie, że się da. Gdy ruszy ścieżka wśród drzew na Słotwinach to też można i tam się udać. My podeszliśmy pod jeszcze zamkniętą wieżę. Opcji jest kilka, każda ciekawa, przyjemna i piękna.

Polecamy spacer dookoła Krynicy, górą, schodząc od drugiej strony, gdzie można z marszu ruszyć na Górę Parkową. A później wrócić do Apartamentu ZIELONA i odpocząć w miłym otoczeniu i cudownej otaczającej ciszy.

A jak zgłodniejemy?

W samej Krynicy chcielibyśmy Wam polecić polecaną przesz wielu Restaurację Dwóch Świętych, ale… nie możemy. Chcieliśmy się dostać, jednak czas oczekiwania na stolik był bardzo długi, my byliśmy jednak z wygłodniałym trzylatkiem, zatem odpuściliśmy. Za to udało nam się zaliczyć Kawiarnię Dwóch Świętych, która znajduje się od frontu. Jedno słowo: warto. Smacznie, klimat samego miejsca taki trochę paryski, ale bez zadęcia. Aż skusiłem się na szklaneczkę Obana (nie rozumiem, czemu tak dziwi kelnera, gdy ktoś zamawia whisky bez coli…) do świetnego sernika jagodowego. Problemem tego miejsca na pewno jest toaleta, która jest jedna dla klientów obu lokali i robi się zator.

Gdy tam nie daliśmy rady dostać się na obiad ruszyliśmy do położonej trochę z boku karczmy łemkowskiej Kłynec będącej częścią obiektu artNikifor. Było OK, ale nie jakoś super. Całkiem smaczna była warianka z pierohami, czyli łemkowska zupa z soku kiszonej kapusty i domowymi pierogami z mięsem.

Najsmaczniej, obiadowo, było w Karczmie Cichy Kącik. Przepyszna zupa z niedźwiedziego czosnku, którą mógłbym jeść i jeść, pstrąg smażony z patelni ze świeżymi ziołami, czy doskonały burger barani z grubo krojonymi frytkami, serem cheddar, ogórkiem konserwowym, pomidorem oraz konfiturą z czerwonej cebuli. Doczepić się można jedynie do nierównej obsługi. Byliśmy dwa razy i za drugim zapomniano nam przynieść obu dań, zatem zabrano rybę i… po dłuższej chwili przyniesiono ją, już wystudzoną, z drugim posiłkiem. Zapomniano też o sztućcach i paru innych kwestiach. Gdyby to był nasz pierwszy raz moglibyśmy się mocno zrazić. Problemem jest też to, że raczej należy do lokalu dojechać samochodem albo rowerami, gdyż jest zlokalizowany przy trasie, poza Krynicą.

A jak droga?

No nudno. Wiem, że nie jest wielu takich, którzy lubią latać po wąskich zakrętach, dochodząc do wierzchołka jednego i zaglądając w następny, ale ja takowym „kierownikiem pierdolota” jestem i byłem rozczarowany. Rzecz jasna chodzi już o sam dojazd, po zjeździe z autostrady kierującej nas na Zakopane. Lepiej było na trasie do Bardejowa. Choć trzeba uważać, bo jak ktoś ma tendencję do łamania przepisów to zaraz po przekroczeniu granicy polsko-słowackiej często porządku pilnuje patrol z tego drugiego państwa. Natomiast po tej krótkiej prostej, gdzie panowie lubują się w spożywaniu pączków i kawy można trochę pojeździć. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić kierowcę białego BMW F10, które po prostej szło jak dzikie, ale na zakrętach nagle zostawało daleko w tyle. Jak to było? „Proste są dla szybkich samochodów. Zakręty – dla szybkich kierowców”.

Wracając z Krynicy odkryliśmy za to przy trasie na Nowy Sącz świetne miejsce na postój. Zamek Tropsztyn w Wytrzyszczce gości tak tych starszych, jak i młodszych. Jest sporo chodzenia i zwiedzania, od komnat przez podziemia po wieżę, w której umiejscowione zostały na kolejnych piętrach trzy sale zabaw. Dla każdego coś miłego. Jest też kawiarnia, więc można zjeść i napić się kawy. Wychodząc nie zapomnijcie obejść zamku ścieżynką dookoła. Będziecie mogli przekonać się na jak wielkich skałach on stoi. Robi to wrażenie. A później można wsiąść w auto i dalej jechać nudną drogą.


46 komentarzy Dodaj swoje
  1. Bardzo lubię, kiedy ktoś poleca we wpisach miejsca, w których warto zjeść albo napić się kawy, bo odpada mmi potem żmudne przeglądanie internetów 🙂

  2. Bardzo lubię Krynicę Zdrój.Dosyc dobrze poznałam ją, kiedy mój znajomy lekarz dał mi klucze do swojego domu w Krynicy i wysłał na dwutygodniowy odpoczynek po operacji.To domek koło Geovity, troche się tam bałam, bo ani radia,ani telewizora i ja sama w tym domku.Ale zwiedziłam miasto i okolice.
    Trafiliście na fajny apartament, których w Krynicy nie brakuje. Jest gdzie zjeśc, jest gdzie zwiedzac.
    No a ten zamek po drodze to prawdziwa perełka.
    Pozdrawiam-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.